{"id":19567,"date":"2022-01-21T16:03:01","date_gmt":"2022-01-21T15:03:01","guid":{"rendered":"http:\/\/trans-history.centropa.org\/?post_type=interviews&#038;p=19567"},"modified":"2022-01-21T16:03:01","modified_gmt":"2022-01-21T15:03:01","slug":"gizela-fudem","status":"publish","type":"interviews","link":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wywiady\/gizela-fudem\/","title":{"rendered":"Gizela Fudem"},"content":{"rendered":"<p>Pani Gizela Fudem, to kobieta obdarzona niezwyk\u0142\u0105 pami\u0119ci\u0105. W czasie naszych trzech spotka\u0144 w jej domu we Wroc\u0142awiu nie tylko opisa\u0142a szczeg\u00f3\u0142owo swoj\u0105 bli\u017csz\u0105 i dalsz\u0105 rodzin\u0119, ale potrafi\u0142a tak\u017ce odda\u0107 klimat przedwojennego \u017cydowskiego Tarnowa wraz z jego barwno\u015bci\u0105 i r\u00f3\u017cnorodno\u015bci\u0105. Pani Gizela pami\u0119ta w szczeg\u00f3\u0142ach zwyczaje \u015bwi\u0105teczne swojego domu rodzinnego. Od 1947 roku jest \u017con\u0105 pana Leona Fudema, kt\u00f3ry jest starszy od niej o pi\u0119\u0107 lat. Pan Leon te\u017c jest \u017bydem. To do\u015b\u0107 rzadka sytuacja spo\u0142eczna w Polsce roku 2005. Dzi\u015b oboje starzy i schorowani cz\u0119sto wspominaj\u0105 o jedynej c\u00f3rce, mieszkaj\u0105cej obecnie w USA. Swoj\u0105 histori\u0119  z czas\u00f3w Holokaustu pani Gizela opowiada\u0142a ju\u017c wielokrotnie, czasopismom i instytucjom polskim i mi\u0119dzynarodowym. W naszej rozmowie wraca do czasu swego dzieci\u0144stwa, i jest to dla niej g\u0142\u0119bokie prze\u017cycie.<br \/>\nKilka tygodniu  po zako\u0144czeniu wywiadu zmar\u0142 m\u0105\u017c pani Gizeli, pan Leon Fudem.<\/p>\n<p>Nazywam si\u0119 Gizela Fudem, z domu Gr\u00fcnberg. Urodzi\u0142am si\u0119 24 listopada 1924 roku w Tarnowie. W Tarnowie mieszka\u0142am do czas\u00f3w wojny i jeszcze przez pierwsze dwa lata wojny. Je\u017celi chodzi o rodze\u0144stwo, to mia\u0142am brata \u2013 Moj\u017cesza &#8211; m\u0142odszego od siebie o cztery lata, i siostr\u0119 \u2013 Taub\u0119 &#8211; starsz\u0105 ode mnie, te\u017c cztery lata. Pochodz\u0119 z rodziny religijnej, nawet bardzo, m\u00f3j ojciec by\u0142 pobo\u017cnym \u017bydem z brod\u0105, i absolutnie nie tolerowa\u0142 niczego, co nie by\u0142o \u015bci\u015ble zgodne z zasadami koszerno\u015bci.<\/p>\n<p>Rodzina mojego ojca pochodzi\u0142a z kieleckiego, z miasteczka Stopnica [50 km od Tarnowa]. Pami\u0119tam i dziadka i babci\u0119. Babcia mia\u0142a na imi\u0119 Bajla (Bela) Rywka, a dziadek by\u0142 Szmul. A m\u00f3j ojciec by\u0142 Josef, Josef Nechemiasz. Dziadek zgin\u0105\u0142 w czasie II wojny \u015bwiatowej, a babcia w czasie tej wojny zmar\u0142a, bo chorowa\u0142a. Dziadkowie byli religijni, babcia nosi\u0142a peruk\u0119, a dziadek \u2013 tak\u0105 czapk\u0119, jak nosili \u017bydzi w zaborze rosyjskim, w kszta\u0142cie takiego czarnego rondelka z ma\u0142ym daszkiem [kaszkiet]. Stopnica, to by\u0142o ma\u0142e miasteczko, ja tam czasem je\u017adzi\u0142am z tat\u0105 w odwiedziny do dziadk\u00f3w. Dziadek by\u0142 nie\u017ale sytuowany. Mia\u0142 sklep z takimi artyku\u0142ami \u017celaznymi, to znaczy jakie\u015b gwo\u017adzie, kosy, jakie\u015b tam narz\u0119dzia, \u0142a\u0144cuchy, to, co si\u0119 kupowa\u0142o w ma\u0142ym miasteczku, do kt\u00f3rego przyje\u017cd\u017cali okoliczni ch\u0142opi. Dziadkowie mieli sw\u00f3j niedu\u017cy dom, mieszkali w\u0142a\u015bnie za tym sklepem, nawet wej\u015bcie z mieszkania te\u017c by\u0142o do sklepu, i by\u0142o takie du\u017ce podw\u00f3rze, kt\u00f3re s\u0105siadowa\u0142o z jak\u0105\u015b wytw\u00f3rni\u0105 beton\u00f3w. Tam jako dziecko bawi\u0142am si\u0119, w\u0142azi\u0142am w te rury betonowe. To pami\u0119tam. Dziadkowie mieszkali przy rynku. I nawet pami\u0119tam \u2013 jeden raz byli\u015bmy u nich, kiedy akurat wypada\u0142o polskie \u015bwi\u0119to ludowe i wtedy by\u0142a taka atmosfera troch\u0119 grozy, bo ch\u0142opi tam nie przepadali za \u017bydami, wprawdzie kupowali to, co musieli u nich kupi\u0107, ale bywa\u0142o r\u00f3\u017cnie, bano si\u0119 jakich\u015b eksces\u00f3w [zdarzenia antysemickie cz\u0119sto mia\u0142y miejsce podczas \u015bwi\u0105t narodowych]. Wi\u0119c by\u0142a zamkni\u0119ta okiennica w tym sklepie, i pami\u0119tam jak nads\u0142uchiwali\u015bmy, czy jest spokojnie, czy co\u015b si\u0119 dzieje. <\/p>\n<p>Tam u dziadk\u00f3w bardzo cz\u0119sto bywa\u0142a jedna z moich kuzynek, Sala. Ona te\u017c mieszka\u0142a w rynku, ale po przeciwnej stronie. I ona tam przychodzi\u0142a pomaga\u0107 co\u015b, sprz\u0105tn\u0105\u0107 u babci swojej, jako \u017ce by\u0142a na miejscu, to im pomaga\u0142a. Jej ojciec, wujek Lajbisz, starszy brat mojego ojca, by\u0142 drobnym kupcem, i te\u017c tam by\u0142o kilkoro ma\u0142ych dzieci. Wszystkich dzieci tego wujka by\u0142o sze\u015bcioro, a \u017ce ciocia Chaja zmar\u0142a do\u015b\u0107 wcze\u015bnie, to cz\u0119\u015b\u0107 tego rodze\u0144stwa by\u0142a od drugiej matki &#8211; Perel. I \u015brednio sytuowani byli, nie byli bardzo bogaci, ale nie by\u0142o te\u017c najgorzej. <\/p>\n<p>Je\u015bli chodzi o rodzin\u0119 mojej mamy, to bardzo s\u0142abo pami\u0119tam babci\u0119, du\u017co lepiej dziadka. Babcia Debora pochodzi\u0142a z okolic D\u0119bicy pod Tarnowem. Zmar\u0142a, jak mia\u0142am cztery lata. Mia\u0142a wtedy oko\u0142o 46 lat. Dziadek za\u015b pochodzi\u0142 z D\u0105browy pod Tarnowem. Mia\u0142 na imi\u0119 Chaim. Dziadek by\u0142 starszy od babci o dwa lata. To by\u0142o oczywi\u015bcie swatane ma\u0142\u017ce\u0144stwo, oboje pochodzili z rodzin tradycyjnych. Po \u015bmierci babci, kt\u00f3ra umar\u0142a m\u0142odo, dziadek Chaim nadal mieszka\u0142 w Tarnowie. Pami\u0119tam, mia\u0142 d\u0142ug\u0105, siw\u0105 brod\u0119 i te\u017c nosi\u0142 chyba cha\u0142at. Ale z dziadkiem mo\u017cna by\u0142o i po polsku porozmawia\u0107, by\u0142 troszk\u0119 bardziej \u015bwiecki, ni\u017c ten [dziadek] ze Stopnicy. On mia\u0142 za dawnych jeszcze czas\u00f3w mojego dzieci\u0144stwa, kt\u00f3re sobie przypominam, tak\u0105 rozlewni\u0119 wina. By\u0142 w\u0142a\u015bcicielem domu, na jednej z \u0142adniejszych ulic w Tarnowie, na rogu ulicy Folwarcznej i Goldhammera. To by\u0142 du\u017cy dom, dwupi\u0119trowy chyba. Taki do\u015b\u0107 elegancki z przybud\u00f3wkami, tam by\u0142a hala rybna w przybud\u00f3wce, w podw\u00f3rzu by\u0142 jeszcze warsztat stolarski, obok taki ma\u0142y domek, w kt\u00f3rym dozorczyni mieszka\u0142a i by\u0142a ta rozlewnia wina. <\/p>\n<p>Znana by\u0142a u nas w rodzinie taka historia, \u017ce ja, jak by\u0142am ma\u0142a, a ju\u017c chodzi\u0142am do szko\u0142y, to jak wraca\u0142am ze szko\u0142y, czasem wst\u0119powa\u0142am do dziadka i ci robotnicy pozwalali mi poci\u0105gn\u0105\u0107 troch\u0119 wina z beczki w\u0119\u017cem gumowym. Potem nie mog\u0142am je\u015b\u0107 obiadu. Ale p\u00f3\u017aniej, co ju\u017c dobrze pami\u0119tam, to widocznie gorzej mu [dziadkowi] si\u0119 powiod\u0142o, bo zrezygnowa\u0142 z tej rozlewni, i mia\u0142 ju\u017c tylko taki jak gdyby wyszynk [sklep po\u0142\u0105czony z gospod\u0105]. Taki sklep z wyj\u015bciem na ulic\u0119 i tak\u017ce z wej\u015bciem do mieszkania, bo mieszka\u0142 na parterze i zajmowa\u0142 po\u0142ow\u0119 tego parteru. Tam by\u0142o kilka pokoi. <\/p>\n<p>Dziadek mia\u0142 r\u00f3\u017cne pomys\u0142y, ci\u0105gle ten sw\u00f3j dom przebudowywa\u0142. Po lewej stronie w klatce schodowej, jak si\u0119 wchodzi\u0142o, to by\u0142o mieszkanie dziadka. A po prawej stronie by\u0142 lokal, kt\u00f3ry wynajmowa\u0142a gmina \u017cydowska. Przez jaki\u015b czas by\u0142o tam te\u017c pomieszczenie, gdzie by\u0142 ping-pong \u2013 nie wiem, do kogo to nale\u017ca\u0142o. I potem na pi\u0119trze jeszcze te\u017c by\u0142y mieszkania. Dziadek przez d\u0142ugie lata by\u0142 sam, dopiero nied\u0142ugo przed wojn\u0105 o\u017ceni\u0142 si\u0119 po raz drugi. Nie pami\u0119tam ju\u017c imienia tej pani, pami\u0119tam tylko, \u017ce pochodzi\u0142a z ma\u0142ego miasteczka, i mia\u0142a ju\u017c oko\u0142o pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu lat, a wci\u0105\u017c by\u0142\u0105 pann\u0105. Wiem te\u017c, \u017ce mama za ni\u0105 nie przepada\u0142a, bo w og\u00f3le uwa\u017ca\u0142a, \u017ce dziadek nie powinien si\u0119 ju\u017c \u017ceni\u0107. <\/p>\n<p>Moja mama by\u0142a najstarsza z jego sze\u015bciorga dzieci. Po niej by\u0142y jeszcze dwie siostry i trzech braci. Ich imiona to po kolei: Bronia, Bala, Berisch [editor\u2019s note: zachowana pisownia niemiecka ze wzgl\u0119du na wp\u0142ywy austriackie], \u015arednia siostra \u2013 ciocia Bronia &#8211; wysz\u0142a za m\u0105\u017c za bardzo religijnego \u017byda, i mieszka\u0142a w Krakowie. Najm\u0142odsza siostra za to by\u0142a tak\u0105 czarn\u0105 owc\u0105 w rodzinie. Mia\u0142a na imi\u0119 Bala. Bajla m\u00f3wili po \u017cydowsku na ni\u0105. Ona troch\u0119 komunizowa\u0142a i dziadek mia\u0142 z ni\u0105 du\u017co k\u0142opot\u00f3w, bo przed ka\u017cdym pierwszym majem [editor\u2019s note: pierwszy maja \u2013 \u015bwi\u0119to robotnik\u00f3w, nielegalne w czasach II RP, by\u0142o okazj\u0105 do demonstracji socjalist\u00f3w i komunist\u00f3w nie akceptowanych przez w\u0142adze] policja przychodzi\u0142a j\u0105 zaaresztowa\u0107. Przynajmniej na ten jeden dzie\u0144, \u017ceby ona tam nie demonstrowa\u0142a czy co\u015b, i dziadek im wszystkim musia\u0142 wino stawia\u0107, \u017ceby jako\u015b si\u0119 wykr\u0119ci\u0107. A ona, wiedz\u0105c o tym, si\u0119 chowa\u0142a, wi\u0119c k\u0142opot z ni\u0105 mia\u0142. Ale nie wiem, czy dziadek by\u0142 te\u017c tak bardzo zawzi\u0119ty jak m\u00f3j tata, w kt\u00f3rego obecno\u015bci zasadniczo nie bardzo wolno by\u0142o za du\u017co o Beli m\u00f3wi\u0107, ze wzgl\u0119du na to, co p\u00f3\u017aniej zrobi\u0142a. <\/p>\n<p>A sta\u0142o si\u0119 tak, \u017ce wydano j\u0105 za m\u0105\u017c, wyswatano j\u0105 z cz\u0142owiekiem kt\u00f3ry, jak pami\u0119tam, na nazwisko mia\u0142 Hermeles, a ona uciek\u0142a w dniu \u015blubu, ju\u017c po ceremonii. I zerwa\u0142a to ma\u0142\u017ce\u0144stwo, cho\u0107 to by\u0142 bardzo poczciwy cz\u0142owiek ten, za kt\u00f3rego j\u0105 wydano, tylko zupe\u0142nie do niej nie pasowa\u0142. Bo on by\u0142 bardzo religijny i spokojny, a ona to taki latawiec, wsz\u0119dzie jej by\u0142o pe\u0142no. No i ten jej komunizm, zupe\u0142nie te\u017c do niego nie pasowa\u0142. Dziadek j\u0105 zmusi\u0142 do tego ma\u0142\u017ce\u0144stwa, bo my\u015bla\u0142, \u017ce si\u0119 uspokoi, ale ona jeszcze w dniu \u015blubu odes\u0142a\u0142a prezenty i uciek\u0142a. Potem wyprowadzi\u0142a si\u0119 te\u017c z domu, gdzie\u015b mieszka\u0142a w Warszawie, gdzie\u015b w Sosnowcu, nauczy\u0142a si\u0119 tam piel\u0119gniarstwa, w ka\u017cdym razie ona by\u0142a tak\u0105 troch\u0119 wyrodn\u0105 c\u00f3rk\u0105, inn\u0105 od ca\u0142ej rodziny. By\u0142a taka troch\u0119 wykl\u0119ta. I jak w pierwszym roku wojny ona si\u0119 pojawi\u0142a u nas w mieszkaniu, to tak przysz\u0142a, \u017ceby nie spotka\u0107 taty. Mnie ona bardzo imponowa\u0142a, bo mia\u0142a taki burzliwy tryb \u017cycia. <\/p>\n<p>I potem ona wysz\u0142a za m\u0105\u017c ju\u017c po raz drugi, ju\u017c z w\u0142asnej woli i ochoty. I tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce ja spotka\u0142am tego jej drugiego m\u0119\u017ca w czasie wojny, w O\u015bwi\u0119cimiu, przez druty w s\u0105siednim obozie. Ona ju\u017c nie \u017cy\u0142a wtedy. Z nimi to by\u0142a ca\u0142a taka historia. Oni jak jechali do O\u015bwi\u0119cimia i wiedzieli, \u017ce do O\u015bwi\u0119cimia, to postanowili si\u0119 otru\u0107 w poci\u0105gu. Mieli synka, Jurka, kilkuletniego, sze\u015b\u0107, siedem lat mo\u017ce mia\u0142 ten ch\u0142opczyk. I nie mogli si\u0119 zdecydowa\u0107, czy da\u0107 mu trucizn\u0119 i kiedy w ko\u0144cu dali mu co\u015b, to ju\u017c by\u0142o za p\u00f3\u017ano. I ona z nim na r\u0119ce prawdopodobnie ju\u017c nie\u017cywym, zosta\u0142a odstawiona na stron\u0119, i posz\u0142a tak do gazu. A jej m\u0119\u017ca zostawiono, ale on by\u0142 chorowity i zmar\u0142 dos\u0142ownie w przeddzie\u0144 oswobodzenia O\u015bwi\u0119cimia, nie prze\u017cy\u0142 wojny. Ale wtedy, w obozie, to on nas (ja by\u0142am tam z moj\u0105 siostr\u0105 Taub\u0105) odszuka\u0142 poprzez druty i bardzo nam pom\u00f3g\u0142. Prawdopodobnie jemu zawdzi\u0119czam, \u017ce prze\u017cy\u0142am. Bo ja z siostr\u0105 by\u0142am w transporcie, kt\u00f3ry ca\u0142y p\u00f3\u017aniej poszed\u0142 do obozu \u2013  do Be\u0142\u017cca &#8211; z kt\u00f3rego nikt nie prze\u017cy\u0142. A nas on wydosta\u0142 z tego transportu (o tym opowiem p\u00f3\u017aniej). Ten w\u0142a\u015bnie przy\u017ceniony wujek, m\u0105\u017c mojej cioci. <\/p>\n<p>No i byli jeszcze trzej bracia mamy: Berisch, Rafael i Mozes. Najstarszy z nich \u2013 Berisch &#8211; mieszka\u0142 te\u017c w tamtej dzielnicy, niedaleko dziadka, ale w swoim oddzielnym, w\u0142asnym mieszkaniu, i by\u0142 te\u017c bardzo religijny. Utrzymywa\u0142 si\u0119 z handlu rybami, mia\u0142 w\u0142a\u015bnie w domu u dziadka hal\u0119 rybn\u0105. Pami\u0119tam, \u017ce potem tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce jak wojna wybuch\u0142a i on uciek\u0142 do Rosji, to zosta\u0142a jego \u017cona, czyli moja ciocia Roza, z kilkorgiem ma\u0142ych dzieci, i tam jeszcze w tych pierwszych miesi\u0105cach wojny, to ona pr\u00f3bowa\u0142a gdzie\u015b zdobywa\u0107 te ryby do sprzeda\u017cy, \u017ceby jako\u015b si\u0119 z tego utrzyma\u0107. I mnie tam posy\u0142ano do pomocy, sz\u0142am z du\u017c\u0105 niech\u0119ci\u0105, bo ja si\u0119 ba\u0142am ryb\u0119 \u017cyw\u0105 wzi\u0105\u0107 do r\u0119ki. A pozostali dwaj synowie pomagali dziadkowi w prowadzeniu interesu, a potem si\u0119 usamodzielnili i te\u017c mieli jak\u0105\u015b w\u0142asn\u0105 firm\u0119, te\u017c wina i w\u00f3dki. Mieli klient\u00f3w w r\u00f3\u017cnych miastach Polski i w charakterze akwizytor\u00f3w je\u017adzili z pr\u00f3bkami. Oni byli przy dziadku w\u0142a\u015bciwie do ko\u0144ca, p\u00f3ki nie wyjechali do Rosji, jak wybuch\u0142a wojna. A dziadek zosta\u0142 tutaj, w Tarnowie. <\/p>\n<p>M\u00f3j tato mia\u0142 na imi\u0119 Josef Nechemiasz, urodzi\u0142 si\u0119 w Stopnicy. On by\u0142 bardzo religijny. Chodzi\u0142 si\u0119 modli\u0107 razem z innymi chasydami do jednego ze sztibl. Ten cadyk, to pochodzi\u0142 z Ko\u0142aczyc [40 km od Tarnowa] Koleszycer na niego m\u00f3wili. Mama mia\u0142a nawet pretensj\u0119 do tych znajomych taty, \u017ce wtedy, kiedy ona go pozna\u0142a, to on wcale nie by\u0142 taki przesadny, owszem, by\u0142 bardzo religijny, utrzymywa\u0142 tradycj\u0119 i to by\u0142o zawsze na pierwszym miejscu, ale te r\u00f3\u017cne takie rzeczy, kt\u00f3re ju\u017c graniczy\u0142y z absurdem, to, tego nie by\u0142o. I p\u00f3\u017aniej tata, zdaniem mojej mamy, wpad\u0142 w takie towarzystwo, \u017ce oni byli ju\u017c wszyscy tacy strasznie \u015bwi\u0119ci i mieli na niego wp\u0142yw. Mam\u0119 to denerwowa\u0142o, bo oni ju\u017c rzeczywi\u015bcie nawymy\u015blali takie r\u00f3\u017cne bzdury i tata si\u0119 te\u017c dostosowywa\u0142 do tego. Na przyk\u0142ad w sobot\u0119 w og\u00f3le nie mo\u017cna by\u0142o si\u0119 czesa\u0107! Ja te\u017c ich nie lubi\u0142am. Taki jeden z nich &#8211; pami\u0119tam &#8211; przychodzi\u0142 do nas do domu. On mia\u0142 d\u0142ug\u0105 brod\u0105, taki straszny chasyd by\u0142. Zawsze skorzysta\u0142 z okazji, \u017ceby mnie uszczypn\u0105\u0107 gdzie\u015b w rami\u0119, jak przechodzi\u0142. I strasznie go nie lubi\u0142am za to. Jak on przychodzi\u0142, to ja ucieka\u0142am.<\/p>\n<p>Tato zajmowa\u0142 si\u0119 w \u017cyciu r\u00f3\u017cnymi sprawami. Czasu du\u017co to on nie mia\u0142, zawsze by\u0142 zaj\u0119ty, bo nam si\u0119 nie przelewa\u0142o. Jak z tym winem mu nie wysz\u0142o, to p\u00f3\u017aniej mia\u0142 ze wsp\u00f3lnikiem tak\u0105 mleczarni\u0119 koszern\u0105. Kilka ulic od nas w piwnicach jednego domu to mia\u0142. To by\u0142a taka mleczarnia, gdzie troch\u0119 hurt by\u0142, troch\u0119 detal. Dostarcza\u0142o si\u0119 do sklep\u00f3w ser i mas\u0142o, ale te\u017c sprzedawa\u0142o si\u0119 detalicznie. Mnie od czasu do czasu, jak pami\u0119tam, te\u017c tam posy\u0142ano. \u017beby w tym czasie, jak tata szed\u0142 na obiad, albo jak musia\u0142 gdzie\u015b wyj\u015b\u0107, \u017ceby kto\u015b zosta\u0142 w sklepie i sprzedawa\u0142 to mleko. W lecie to sprzedawano te\u017c chude mleko, bo si\u0119 na nim robi\u0142o farb\u0119 i malowa\u0142o mieszkania. Pami\u0119tam takie jakby beczki obrotowe, w kt\u00f3rych robi\u0142o si\u0119 mas\u0142o i sery. Pami\u0119tam, \u017ce by\u0142 taki rok, \u017ce by\u0142o bardzo du\u017co tego sera. Bo tata mia\u0142 umow\u0119 z dworami w okolicy, w promieniu ilu\u015b tam, kilkunastu &#8211; kilkudziesi\u0119ciu kilometr\u00f3w. I przywo\u017cono stamt\u0105d to mleko i umowy na og\u00f3\u0142 by\u0142y takie, \u017ce trzeba by\u0142o bra\u0107 ca\u0142e mleko, jak krowy by\u0142y na \u015bwie\u017cej paszy, mimo \u017ce by\u0142o go troch\u0119 za du\u017co. Bo umowa by\u0142a na ca\u0142o\u015b\u0107, na wszystko,  co dostarczali w ca\u0142ym roku. I pami\u0119tam, \u017ce by\u0142 taki okres, kiedy si\u0119 nafabrykowa\u0142o tego sera, i nie by\u0142o zbytu. I jeszcze trzeba by\u0142o wywozi\u0107 ten ser gdzie\u015b za miasto i topi\u0107 go gdzie\u015b w jakich\u015b do\u0142ach, bo nie wolno by\u0142o go wyrzuca\u0107, bo przecie\u017c to si\u0119 psuje, a nie by\u0142o co z nim robi\u0107. <\/p>\n<p>I dopiero w ostatnim roku przed wojn\u0105, to zawar\u0142 tata umow\u0119 z kim\u015b, kto pod Krakowem produkowa\u0142 surowiec do wyrobu kalolitu. To by\u0142o co\u015b takiego jak plastik teraz. To by\u0142o produkowane z tego mleka, tylko trzeba by\u0142o je przedtem odpowiednio spreparowa\u0107. To mleko po spreparowaniu wygl\u0105da\u0142o jak gotowany ry\u017c i to si\u0119 w beczkach wozi\u0142o tam w stron\u0119 Krakowa. Do tego si\u0119 i tak dok\u0142ada\u0142o, ale zawsze lepiej ni\u017c wszystko straci\u0107. I z tego kalolitu robiono jakie\u015b takie klamerki do pask\u00f3w, jakie\u015b okucia do szaf, takie troch\u0119 przezroczyste to by\u0142o. Wi\u0119c pami\u0119tam, \u017ce by\u0142 to taki bardzo kiepsko prosperuj\u0105cy interes. Ale jaki\u015b rok czy dwa przed wojn\u0105, tata zrezygnowa\u0142 z tej mleczarni, o kt\u00f3rej m\u00f3wi\u0142am wcze\u015bniej. Uko\u0144czy\u0142 taki kurs serowactwa i mleczarstwa, jako\u015b tak dziwnie si\u0119 to nazywa\u0142o, trzeba by\u0142o zda\u0107 egzamin. I za\u0142o\u017cy\u0142 du\u017c\u0105 mleczarni\u0119 na ulicy Folwarcznej z jeszcze kilkoma mleczarzami, w\u0142a\u015bciwie z takimi, kt\u00f3rzy przedtem nosili mleko po domach, w ba\u0144ce, z furmank\u0105 i z koniem i wozili to mleko do dom\u00f3w. I w jaki\u015b tam spos\u00f3b tata si\u0119 nimi skontaktowa\u0142. A \u017ce by\u0142 jedyny, \u017ce tak powiem gramotny [pi\u015bmienny, zaznajomiony z rachunkami] pomi\u0119dzy nimi, to zrobili go kierownikiem. To byli pro\u015bci ludzie, ale za to mieli swoj\u0105 klientel\u0119, do kt\u00f3rej to mleko wozili, a tak\u017ce jakie\u015b tam swoje dwory, w kt\u00f3rych brali to mleko. <\/p>\n<p>Wynaj\u0119to du\u017cy lokal na ulicy Folwarcznej, przystosowano go do takiej mleczarni, i to by\u0142a jedyna du\u017ca mleczarnia koszerna w Tarnowie, gdzie przerabiano na pewno wi\u0119cej jak tysi\u0105c litr\u00f3w mleka na ser, mas\u0142o i na te inne produkty. Tam by\u0142y cztery du\u017ce pokoje, w kt\u00f3rych sta\u0142y nowoczesne maszyny. Stamt\u0105d sprzedawano to dalej do sklep\u00f3w, do bar\u00f3w, do jakich\u015b takich sklepik\u00f3w og\u00f3lnospo\u017cywczych, gdzie tak\u017ce by\u0142o mas\u0142o i ser. Oni zaopatrywali te\u017c jakie\u015b takie ma\u0142e cukierenki. Mo\u017cna by\u0142o te\u017c na miejscu kupi\u0107 ich wyroby. Tak wspaniale to nie prosperowa\u0142o, ale ju\u017c jako\u015b to by\u0142o, mo\u017cna si\u0119 by\u0142o z tego utrzyma\u0107. Tata prowadzi\u0142 ksi\u0119gowo\u015b\u0107. On by\u0142 tym, kt\u00f3ry mia\u0142 zezwolenie, bo w tym czasie ju\u017c bardzo trudno by\u0142o dosta\u0107 zezwolenie na prowadzenie tego rodzaju sklepu [1]. A pami\u0119tam, \u017ce konkurencyjna du\u017ca firma, ale nie \u017cydowska, by\u0142a w Tarnowie, nazywa\u0142a si\u0119 chyba \u201eU Zo\u015bki\u201d. Tylko te dwie mleczarnie mia\u0142y zezwolenie od w\u0142adz miejskich, a w\u0142a\u015bciciel czy kierownik takiej mleczarni musia\u0142 mie\u0107 albo uko\u0144czon\u0105 odpowiedni\u0105 szko\u0142\u0119, albo przynajmniej w\u0142a\u015bnie ten kurs, kt\u00f3ry m\u00f3j tata robi\u0142. Ich tam chyba pi\u0119ciu by\u0142o, tych wsp\u00f3lnik\u00f3w, kt\u00f3rzy mieli swoich klient\u00f3w. Oni dalej dostarczali mleko do mieszka\u0144 i dodatkowo na zmian\u0119 pomagali w pracy, oni albo ich \u017cony, bo to trzeba by\u0142o to mleko wirowa\u0107, ser by\u0142 robiony, mas\u0142o i jeszcze ma\u015blanka by\u0142a w sprzeda\u017cy. <\/p>\n<p>Tata by\u0142 znan\u0105 mark\u0105, by\u0142 bardzo szanowanym i lubianym cz\u0142owiekiem i nawet czasem, jak gdzie\u015b by\u0142y jakie\u015b spory mi\u0119dzy \u017bydami, a nie chcieli tego za\u0142atwia\u0107 w s\u0105dzie, tylko mi\u0119dzy sob\u0105, to on by\u0142 takim rozjemc\u0105. Poza tym wiedzieli, \u017ce si\u0119 zna na ksi\u0119gowo\u015bci, wi\u0119c cieszy\u0142 si\u0119 du\u017cym zaufaniem. Pieni\u0119dzy nie mia\u0142, ale szacunek mia\u0142. <\/p>\n<p>Nie mia\u0142 za to w og\u00f3le czasu i pami\u0119tam, \u017ce dzieci bardzo czeka\u0142y na Purim, dlatego, \u017ce Purim, to by\u0142o takie \u015bwi\u0119to, \u017ce tata by\u0142 w domu, w ka\u017cdym razie po po\u0142udniu mo\u017cna by\u0142o z nim powiedzmy pogra\u0107 w jakie\u015b warcaby czy o czym\u015b tam porozmawia\u0107, mia\u0142 dla nas czas. A tak, to by\u0142 zawsze bardzo zaj\u0119ty, poza tym chodzi\u0142 na te wszystkie modlitwy i na t\u0119 rann\u0105 i na t\u0105 wieczorn\u0105 musia\u0142 zawsze zd\u0105\u017cy\u0107 &#8211; to zajmowa\u0142o te\u017c i czas, i rozcina\u0142o ten dzie\u0144, tak\u017ce p\u00f3\u017anym wieczorem zawsze wraca\u0142. Zm\u0119czony ju\u017c by\u0142 wtedy, i nami si\u0119 nie zajmowa\u0142. Dzieci wi\u0119c zawsze czeka\u0142y na jakie\u015b takie \u015bwi\u0119ta, kiedy nie obowi\u0105zywa\u0142y tak bardzo te wszystkie rygory, bo pr\u0119dzej mo\u017cna by\u0142o wtedy dorwa\u0107 tat\u0119. <\/p>\n<p>W Szabas tato nie pracowa\u0142, ale si\u0119 z kolei du\u017co modli\u0142. I tak szed\u0142 zawsze p\u00f3\u017anym popo\u0142udniem w pi\u0105tek do sztibl, zale\u017cnie od tego, kiedy tam odpowiednio te gwiazdy si\u0119 zapala\u0142y. Bardzo cz\u0119sto przyprowadza\u0142 jeszcze p\u00f3\u017aniej po tej modlitwie do domu jakiego\u015b go\u015bcia na kolacj\u0119. Zwykle nawet bez uzgodnienia, ale to by\u0142 taki anojrech [editor\u2019s note: an ojrech, czyli go\u015b\u0107 w wymowie aszkenazyjskiej,  hebr. oreach, orchim] to si\u0119 nazywa\u0142o, to znaczy go\u015b\u0107. Zwykle to by\u0142 jaki\u015b m\u0142odzieniec, kt\u00f3ry nie mia\u0142 rodziny albo gdzie\u015b tam si\u0119 uczy\u0142, chodzi\u0142 do jakiej\u015b jesziwy czy gdzie\u015b, i na t\u0119 sobot\u0119 si\u0119 go zaprasza\u0142o. Pami\u0119tam, \u017ce raz mama si\u0119 gniewa\u0142a, bo jej tata nie uprzedzi\u0142, nie powiedzia\u0142, \u017ce przyprowadzi takiego go\u015bcia w danym dniu. A to wprawdzie &#8211; jak nas by\u0142o pi\u0119cioro &#8211; to pi\u0119\u0107 czy sze\u015b\u0107 to ju\u017c nie ma takiej du\u017cej r\u00f3\u017cnicy, ale zawsze chcia\u0142aby wiedzie\u0107. <\/p>\n<p>Mama moja by\u0142a wysok\u0105 blondynk\u0105. W\u0142a\u015bciwie by\u0142a tego samego wzrostu, co tata. I nie nosi\u0142a peruki, podobno zaraz po \u015blubie, to nosi\u0142a tak\u0105 jak gdyby tresk\u0119 na\u0142o\u017con\u0105 na kr\u00f3tko podci\u0119te w\u0142osy, \u017ceby by\u0142o tak: i wilk syty i owca ca\u0142a. \u017beby si\u0119 nazywa\u0142o, \u017ce ma peruk\u0119 i \u017ceby to nie by\u0142a peruka. Mia\u0142a \u0142adne blond w\u0142osy, tata by\u0142 brunet, mama by\u0142a blondynk\u0105, wi\u0119c nosi\u0142a t\u0119 niby peruk\u0119, podobno przez dwa, trzy lata, ja ju\u017c nie pami\u0119tam tego, z opowiadania wiedzia\u0142am. Natomiast jak ja ju\u017c pami\u0119tam mam\u0119, to mia\u0142a swoje w\u0142asne w\u0142osy, co ju\u017c by\u0142o wielkim ust\u0119pstwem, je\u017celi chodzi o to \u015brodowisko, ale zawsze mia\u0142a co\u015b na g\u0142owie, albo jak na zewn\u0105trz to jakie\u015b kapelusze albo chusteczk\u0119. W domu chyba nie mia\u0142a tego, bo pami\u0119tam, jak mia\u0142a w\u0142osy, zawsze mia\u0142a kr\u00f3tko podci\u0119te i gdzie\u015b tam schowane, tak \u017ceby nie budzi\u0142y podejrzenia czy to w\u0142asne czy nie w\u0142asne, \u017ceby tam si\u0119 nikt nie czepia\u0142. Mama by\u0142a przesadnie czysta i bardzo dba\u0142a o to mieszkanie i trzeba by\u0142o wci\u0105\u017c zamiata\u0107 i froterowa\u0107 te pod\u0142ogi i je\u017celi chodzi o takie rzeczy, to mog\u0142a to nawet i w sobot\u0119 robi\u0107, tylko oczywi\u015bcie, \u017ceby tata nie widzia\u0142. Bo pod tym wzgl\u0119dem, to szabat by\u0142 wa\u017cniejszy. Wi\u0119c by\u0142a pod tym wzgl\u0119dem troszeczk\u0119 bardziej \u015bwiecka. Mama m\u00f3wi\u0142a na co dzie\u0144 po polsku i p\u0142ynniej m\u00f3wi\u0142a w tym j\u0119zyku ni\u017c tata. Tata robi\u0142 czasem jakie\u015b b\u0142\u0119dy gramatyczne, mama nie. To by\u0142o jednak troszk\u0119 inne \u015brodowisko i czyta\u0142a, mo\u017ce nie jak\u0105\u015b tak\u0105 bardzo powa\u017cn\u0105 literatur\u0119, ale czyta\u0142a od czasu do czasu, mia\u0142a tam jakie\u015b ksi\u0105\u017cki w j\u0119zyku polskim. Gdzie\u015b je od kogo\u015b po\u017cycza\u0142a, jaka\u015b ciocia by\u0142a czytaj\u0105ca, wi\u0119c tam si\u0119 zamienia\u0142y, czy co\u015b takiego. My\u015bmy przynosi\u0142y z biblioteki polskie ksi\u0105\u017cki. I ja i siostra nale\u017ca\u0142y\u015bmy do biblioteki. Ja nale\u017ca\u0142am do takiej biblioteki TSL, Towarzystwo Szk\u00f3\u0142 Ludowych to chyba by\u0142o. Ja tam wypo\u017cycza\u0142am, wiem, \u017ce tak z trudem sobie to wywalczy\u0142am, bo to tam trzeba by\u0142o p\u0142aci\u0107 wpisowe &#8211; z\u0142ot\u00f3wk\u0119 zdaje si\u0119 miesi\u0119cznie &#8211; a nam si\u0119 nie przelewa\u0142o. Wi\u0119c mama czasem te ksi\u0105\u017cki czyta\u0142a, a tata jak wiedzia\u0142, \u017ce my co\u015b mamy nowego, jak\u0105\u015b ksi\u0105\u017ck\u0119, to zawsze j\u0105 bra\u0142, przegl\u0105da\u0142, bo interesowa\u0142 si\u0119, co czytamy. Ale sam to specjalnie nie czyta\u0142. A mama po \u017cydowsku umia\u0142a czyta\u0107, i czasami czyta\u0142a te\u017c jak\u0105\u015b ksi\u0105\u017ck\u0119 napisan\u0105 w jidysz.<\/p>\n<p>Mama nie pracowa\u0142a osobno, tylko pomaga\u0142a ojcu. Przede wszystkim w sklepie, zw\u0142aszcza z pocz\u0105tku jeszcze, to znaczy w tej mleczarni w piwnicy, tam gdzie by\u0142 tylko jeden wsp\u00f3lnik. To mama tam bardzo du\u017co czasu sp\u0119dza\u0142a no i poza tym robi\u0142a zakupy, w domu gotowa\u0142a, pilnowa\u0142a. Tak\u017ce w\u0142a\u015bciwie by\u0142a zaj\u0119ta, za du\u017co nie mia\u0142a czasu na pogaduszki. Na sobot\u0119 to czasem chodzi\u0142a do swojej cioci Frymy, \u017cony Majera Muschela, [editor\u2019s note: zachowana pisownia niemiecka ze wzgl\u0119du na wp\u0142ywy austriackie],  m\u0142odszego brata dziadka. Ta ciocia to by\u0142a mniej wi\u0119cej w jej wieku, niedu\u017co starsza. Mieszkali na Placu Rybnym. To chodzi\u0142a tam z wizyt\u0105, nawet nas czasem zabiera\u0142a. Jakie mia\u0142a jeszcze inne zaj\u0119cia? Wiem, \u017ce na przyk\u0142ad pomaga\u0142a siostrze ukrywa\u0107 przed Tat\u0105 jej wyj\u015bcia na l\u00f3d, to znaczy na \u0142y\u017cwy, co w og\u00f3le by\u0142o nie do pomy\u015blenia. Tata nigdy by si\u0119 na to nie zgodzi\u0142, bo to by\u0142o ca\u0142kiem nie koszerne &#8211; towarzystwo jakie\u015b takie dziwne i tam ta\u0144czyli, muzyka gra\u0142a i tak poubierani byli &#8211; to nie wchodzi\u0142o w gr\u0119. Wszystko by\u0142o w tajemnicy przed tat\u0105. \u0141y\u017cwy siostra mia\u0142a schowane u jakiej\u015b kole\u017canki, i jak mia\u0142a i\u015b\u0107 na ten l\u00f3d, to wst\u0119powa\u0142a tam i tam dopiero je zabiera\u0142a, a mama tego wszystkiego pilnowa\u0142a. <\/p>\n<p>Je\u015bli chodzi o wykszta\u0142cenie, to mama chodzi\u0142a do jakiej\u015b szko\u0142y, chyba do handl\u00f3wki. Ale nie wiem, jak si\u0119 to nazywa\u0142o. Wiem, \u017ce na wewn\u0119trznej stronie skrzyd\u0142a szafy wisia\u0142a jedna fotografia mamy w takich wysokich, sznurowanych butach a\u017c pod kolano, wtedy widocznie by\u0142y takie modne i w plisowanej sp\u00f3dnicy, w takiej bardzo \u0142adnej bluzce z zak\u0142adeczkami. Mama m\u00f3wi\u0142a, \u017ce to by\u0142o na jakim\u015b tam kursie, na kt\u00f3ry chodzi\u0142a. Ale mama bardzo m\u0142odo wysz\u0142a za m\u0105\u017c, bo jak mia\u0142a dziewi\u0119tna\u015bcie lat. Potem zaraz urodzi\u0142a si\u0119 moja siostra Tosia [editor\u2019s note: polskie zdrobnienie od Tauba] Jak moja siostra ju\u017c by\u0142a na \u015bwiecie, mama wtedy chorowa\u0142a bardzo, po urodzeniu siostry. Wysy\u0142ali j\u0105 do Karlowych  War\u00f3w, to si\u0119 nazywa\u0142o Karlsbad [ok. 500 km na zach\u00f3d od Tarnowa, dzi\u015b Republika Czeska], by\u0142a tam dwa razy. Ta moja siostra te\u017c chorowa\u0142a strasznie du\u017co jako ma\u0142e dziecko, wi\u0119c mama nie mia\u0142a tak w\u0142a\u015bciwie za du\u017co potem czasu na uzupe\u0142nianie wykszta\u0142cenia. <\/p>\n<p>Mama m\u00f3wi\u0142a po niemiecku. W czasie pierwszej wojny \u015bwiatowej jej rodzina uciek\u0142a z Tarnowa do Wiednia, i prawdopodobnie wtedy mama doszlifowa\u0142a ten niemiecki. Widocznie si\u0119 troch\u0119 sama uczy\u0142a, ale m\u00f3wi\u0142a \u0142adnie i to z wiede\u0144skim akcentem, o czym mieli\u015bmy okazj\u0119 si\u0119 przekona\u0107 w czasie drugiej wojny. Jak byli u nas Niemcy, to mama, jak tam si\u0119 zdarzy\u0142o, \u017ce jaki\u015b Niemiec przyszed\u0142 kiedy\u015b do mieszkania, to mama z nimi rozmawia\u0142a. Ona by\u0142a najstarsza z rodze\u0144stwa \u2013 urodzi\u0142a si\u0119 w 1901 roku, wi\u0119c opiekowa\u0142a si\u0119 m\u0142odsz\u0105 siostr\u0105 Brajndl\u0105 tam w Wiedniu.  Ja i siostra lubi\u0142y\u015bmy, jak mama opowiada\u0142a o Wiedniu, bo oni byli chyba tam ze dwa lata zanim wr\u00f3cili. Opowiada\u0142a o takim Riesenrad. [editor\u2019s note: niem. Riesenrad, atrakcja turystyczna Wiednia, konstrukcja pionowo osadzonego ko\u0142a z wagonikami, daj\u0105ca turystom mo\u017cliwo\u015b\u0107 podziwiania widok\u00f3w miasta z wysoko\u015bci 65 metr\u00f3w.] By\u0142o to takie ogromne ko\u0142o, karuzela pionowa taka, i ona tam chodzi\u0142a na t\u0119 karuzel\u0119 i prowadzi\u0142a tam swoj\u0105 siostr\u0119. To, \u017ce rodzice znali niemiecki wysz\u0142o jeszcze w innym czasie. A mianowicie pami\u0119tam, \u017ce znalaz\u0142am w dolnej szufladzie szafy wst\u0105\u017ceczk\u0105 przewi\u0105zan\u0105 tak\u0105 paczk\u0119 list\u00f3w i widzia\u0142am, \u017ce po hebrajsku by\u0142y i po niemiecku niekt\u00f3re. To by\u0142y listy, kt\u00f3re moi rodzice pisali do siebie, jak jeszcze byli zar\u0119czeni.<\/p>\n<p>W domu, pami\u0119tam, my\u015bmy mieli przed wojn\u0105 s\u0142u\u017c\u0105c\u0105, tak\u0105 pomoc domow\u0105, Polk\u0119. Przez d\u0142ugie lata by\u0142a jedna, kt\u00f3r\u0105 moja mama wzi\u0119\u0142a jako m\u0142od\u0105 dziewczyn\u0119, mia\u0142a mo\u017ce kilkana\u015bcie lat. Dosta\u0142a si\u0119 najpierw do takiej polskiej s\u0105siadki nad nami i tamta j\u0105 szykanowa\u0142a, bardzo niedobra dla niej by\u0142a. Mama j\u0105 kiedy\u015b zasta\u0142a w piwnicy, tam, gdzie mieszka\u0142 dozorca. Ona do niego si\u0119 schroni\u0142a, bo j\u0105 wyrzuci\u0142a tamta s\u0105siadka z g\u00f3ry. W ka\u017cdym razie mama j\u0105 wzi\u0119\u0142a i przyuczy\u0142a j\u0105 do wszystkiego tak, \u017ce ona nie pomiesza\u0142a trefnego z koszernym. Pochodzi\u0142a gdzie\u015b tam spod Zakliczyna, z Weso\u0142owa [23 km od Tarnowa]. I by\u0142a u nas przez d\u0142ugie lata. Nauczy\u0142a si\u0119 wszystkiego i sta\u0142a si\u0119 p\u00f3\u017aniej taka \u015bwiat\u0142a i elegancko ubrana, \u017ce jak na przyk\u0142ad do mnie przychodzi\u0142y kole\u017canki, takie, kt\u00f3re rzadko przychodzi\u0142y, to z daleka my\u015bla\u0142y, \u017ce to jest mama moja. Maryna \u2013 bo tak mia\u0142a na imi\u0119 \u2013 przysz\u0142a do nas, jak mia\u0142a jakie\u015b czterna\u015bcie lat, a odesz\u0142a to mia\u0142a chyba dwadzie\u015bcia siedem. Odesz\u0142a w ko\u0144cu, bo mia\u0142a brata ksi\u0119dza, kt\u00f3ry j\u0105 d\u0142u\u017cszy czas buntowa\u0142, \u017ceby ju\u017c odesz\u0142a i wzi\u0105\u0142 ja do siebie. Tam musia\u0142a najpierw si\u0119 nauczy\u0107 gotowa\u0107 normalnie, bo to u nas si\u0119 robi\u0142o takie \u017cydowskie potrawy, a ona si\u0119 musia\u0142a nauczy\u0107 schabowego. Wi\u0119c musia\u0142a tam przej\u015b\u0107 jaki\u015b kurs i potem s\u0142u\u017cy\u0142a jemu za gospodynie, on tam gdzie\u015b dosta\u0142 jak\u0105\u015b parafi\u0119 i ona do niego posz\u0142a. Do tej Maryni by\u0142y\u015bmy tak przywi\u0105zane jako dzieci, \u017ce jak si\u0119 budzi\u0142y\u015bmy, to nie wo\u0142a\u0142y\u015bmy do mamy, tylko do Maryni. Ona by\u0142a z ubogiego domu, mia\u0142a bardzo du\u017co rodze\u0144stwa, przyje\u017cd\u017ca\u0142 do niej czasem ojciec ze wsi, po co\u015b tam do Tarnowa, tak\u017ce my\u015bmy nawet go pozna\u0142y. A jak na \u015bwi\u0119ta je\u017adzi\u0142a do domu, to u nas si\u0119 piek\u0142o dla niej takie ciasteczka z dziurk\u0105 do powieszenia na choince. A po niej mieli\u015bmy jeszcze jedn\u0105 dziewczyn\u0119, tak\u0105 Wisi\u0119, te\u017c Polk\u0119. Ona zosta\u0142a ju\u017c do czasu wojny, ale do niej ju\u017c si\u0119 tak nie przywi\u0105zali\u015bmy. <\/p>\n<p>\u015awi\u0119ta w domu pami\u0119tam chyba wszystkie. Najbardziej to Pesach. U nas si\u0119 m\u00f3wi\u0142o Wielkanoc. Pami\u0119tam, \u017ce moja c\u00f3rka bardzo si\u0119 zdziwi\u0142a, kiedy ja tak powiedzia\u0142am o Pesach, bo ona zawsze kojarzy\u0142a, \u017ce Wielkanoc to jest ta prawdziwa polska Wielkanoc. Natomiast nie wiedzia\u0142a, \u017ce w naszych stronach tak si\u0119 m\u00f3wi\u0142o. Wtedy si\u0119 odbywa\u0142y straszne porz\u0105dki, takie, \u017ce trzeba by\u0142o wszystko na drug\u0105 stron\u0119 przewr\u00f3ci\u0107, wszystko wymy\u0107 i wyszorowa\u0107. By\u0142 ca\u0142y komplet garnk\u00f3w i talerzy i fili\u017canek, wszystkich naczy\u0144 i sztu\u0107c\u00f3w, kt\u00f3ry przez ca\u0142y rok sta\u0142 zapakowany cz\u0119\u015bciowo w pokoju za lustrem, a cz\u0119\u015bciowo na strychu. I tego ca\u0142y rok nie mo\u017cna by\u0142o tego u\u017cywa\u0107, tylko i wy\u0142\u0105cznie na te \u015awi\u0119ta Wielkanocne. Bardzo \u0142adne by\u0142y fili\u017canki pami\u0119tam, zupe\u0142nie inne ni\u017c te, kt\u00f3re by\u0142y na co dzie\u0144. I zanim to wszystko si\u0119 wyj\u0119\u0142o i u\u0142o\u017cy\u0142o, to trzeba by\u0142o wszystkie kredensy i szafki wyszorowa\u0107. Wyk\u0142ada\u0142o si\u0119 czystym papierem, \u017ceby to nie mia\u0142o styczno\u015bci, nawet na parapecie le\u017ca\u0142 specjalnie papier, \u017ceby kruszynki nie by\u0142o. No, a tej reszty prowiantu, kt\u00f3ra by\u0142a w domu nie wolno by\u0142o u\u017cywa\u0107 &#8211; to si\u0119 nazywa\u0142o humyc [humec]. Odbywa\u0142a si\u0119 taka ceremonia, \u017ce sprzedawa\u0142o si\u0119 humyc komu\u015b tam [nie-\u017bydowi], a potem si\u0119 od niego po \u015bwi\u0119tach odkupywa\u0142o. No to by\u0142 dozorca, kt\u00f3ry hurtowo kupowa\u0142 ten humyc, bo nie by\u0142 \u017bydem.  On z ca\u0142ego domu skupowa\u0142 to, i nawet tego nie widzia\u0142 w og\u00f3le, bo ten humyc zostawa\u0142 w naszych domach, ale on dostawa\u0142 p\u00f3\u017aniej pi\u0119\u0107dziesi\u0105t groszy za t\u0105 us\u0142ug\u0119. Oczywi\u015bcie to kupowa\u0142 i potem z powrotem odsprzedawa\u0142, \u017ceby\u015bmy na czas \u015bwi\u0105t nie mieli nic, co nie jest \u015bwi\u0105teczne. <\/p>\n<p>Pami\u0119tam jeszcze, \u017ce jako dziecko nie mog\u0142am zrozumie\u0107, jak po takim gruntownym sprz\u0105taniu potem tata chodzi\u0142 z takim p\u0119dzelkiem, jak czasem u\u017cywaj\u0105 gospodynie do posmarowania ciastka \u017c\u00f3\u0142tkiem [g\u0119sie pi\u00f3rko], i szuka\u0142, czy jeszcze gdzie\u015b nie ma jakiego\u015b kawa\u0142eczka bu\u0142ki czy chleba. Mama potem do niego mruga\u0142a, i pokazywa\u0142a gdzie [szuka\u0107], i tata znajdowa\u0142. W kilku miejscach znajdowa\u0142, a ja nie mog\u0142am zrozumie\u0107, jak po takim sprz\u0105taniu jeszcze m\u00f3g\u0142 znale\u017a\u0107. A to mama podk\u0142ada\u0142a, bo taki by\u0142 zwyczaj, \u017ce podk\u0142ada\u0142a gdzie\u015b i m\u00f3wi\u0142a mu od razu, gdzie, pod t\u0105 szaf\u0105, czy w tamtym k\u0105cie, czy jeszcze gdzie\u015b, \u017ce le\u017cy ten humyc i tata mia\u0142 tak\u0105 specjaln\u0105 szufelk\u0119 tekturow\u0105, tym p\u0119dzelkiem zmi\u00f3t\u0142 \u0142adnie to wszystko na t\u0105 szufelk\u0119, i p\u00f3\u017aniej to si\u0119 pali\u0142o. <\/p>\n<p>Natomiast mace to piek\u0142o si\u0119 specjalnie u jakiego\u015b zaufanego piekarza, \u017ce one by\u0142y w stu procentach pewne [koszerne]. I mimo to tata tych mac nie jad\u0142. Tata mia\u0142 jeszcze inne mace, kt\u00f3re by\u0142y z takiej razowej m\u0105ki. One si\u0119 nazywa\u0142y jako\u015b tak szmilemace. [editor\u2019s note: dok\u0142. szmiremace (DLA TLUMACZKI Shemurah Matzah), to przewa\u017cnie r\u0119cznie wyrabiana maca, wypiekana pod szczeg\u00f3lnym nadzorem [rabina] przez ca\u0142y proces produkcji. M.in. wszystkie naczynia u\u017cywane do jej wyrobu musz\u0105 by\u0107 myte i suszone dok\u0142adnie co 18 minut, czyli czas po jakim wed\u0142ug prawa halachicznego rozpoczyna si\u0119 fermentacja]. Specjalnie by\u0142y pieczone. Zbiera\u0142o kilku takich chasyd\u00f3w i piekli je. Niesmaczne by\u0142y moim zdaniem te mace. Wiec tata jad\u0142 te swoje mace, znaczy si\u0119 te nasze nie by\u0142y niekoszerne, mo\u017cna je by\u0142o po\u0142o\u017cy\u0107 na stole obok tamtych. Nie jad\u0142 te\u017c rozdrobnionej macy i wrzuconej na przyk\u0142ad do roso\u0142u czy do czego\u015b. Nie wolno by\u0142o [macy] namoczy\u0107. <\/p>\n<p>W Pesach musia\u0142y dzieci w dzie\u0144 si\u0119 troszk\u0119 przespa\u0107, czego, pami\u0119tam, nie znosi\u0142am, bo ja nigdy nie lubi\u0142am w dzie\u0144 spa\u0107. A to trzeba by\u0142o, \u017ceby p\u00f3\u017aniej nie drzema\u0107, bo to do p\u00f3\u017ana w nocy si\u0119 siedzia\u0142o przy stole. Wi\u0119c ja oszukiwa\u0142am, \u017ce si\u0119 k\u0142ad\u0119 spa\u0107, bo nie lubi\u0142am bardzo tej drzemki. Potem, w czasie kolacji sederowej, st\u00f3\u0142 by\u0142 przesuni\u0119ty do \u0142\u00f3\u017cka, bo to trzeba by\u0142o spo\u017cywa\u0107 t\u0119 kolacj\u0119 opieraj\u0105c si\u0119 \u0142okciem, tak jak gdyby na le\u017c\u0105co. I potem by\u0142y te pytania &#8211;  kaszes [editor\u2019s note: rodzaj pytania talmudycznego zadawanego rabinowi; pytania zadawane w czasie Pesach bardzo rzadko nazywane by\u0142y kaszewami, raczej m\u00f3wiono: cztery pytania]. Najpierw to ja odpowiada\u0142am, a potem to ju\u017c m\u00f3j braciszek. Musia\u0142y by\u0107 wszystkie dania tak, jak Pan B\u00f3g przykaza\u0142. By\u0142o przypalane jajko na ogniu, by\u0142o troch\u0119 chrzanu, i r\u00f3\u017cne inne potrawy. By\u0142 te\u017c specjalny talerz z takimi wg\u0142\u0119bieniami, w ka\u017cdym wg\u0142\u0119bieniu by\u0142a odpowiednio potrawa. Tata chowa\u0142 gdzie\u015b mac\u0119 i szuka\u0142o si\u0119 tej macy, a kto znalaz\u0142, to co\u015b tam dosta\u0142. Ta maca to si\u0119 nazywa\u0142a afikojmy [afikomen]. To tata gdzie\u015b tam w\u0142o\u017cy\u0142 pod poduszk\u0119 albo co\u015b. Tak w\u0142o\u017cy\u0142, \u017ceby dzieci mog\u0142y znale\u017a\u0107. Jak ju\u017c by\u0142am troch\u0119 wi\u0119ksza, to pozwala\u0142am, \u017ceby brat znalaz\u0142. A zreszt\u0105 to, co dostawa\u0142y\u015bmy w nagrod\u0119, to by\u015bmy i tak dosta\u0142y, bo na \u015bwi\u0119ta wielkanocne, na Pesach, to zwykle dostawa\u0142y\u015bmy albo jakie\u015b nowe buciki, albo jakie\u015b nowe po\u0144czochy, kt\u00f3re i tak by\u0142y potrzebne. Zawsze co\u015b nowego trzeba by\u0142o mie\u0107 na te \u015bwi\u0119ta. To ju\u017c by\u0142a regu\u0142a. <\/p>\n<p>Ojciec pilnowa\u0142 wszystko, \u017ceby noc sederowa by\u0142a taka, jak trzeba. Nosi\u0142 bia\u0142\u0105 koszul\u0119, tak\u0105 na odzie\u017c, przewi\u0105zany by\u0142 w pasie, a jak zmawia\u0142 t\u0119 modlitw\u0119 dla Eliasza, to si\u0119 otwiera\u0142o drzwi na ganek, \u017ceby Eliasz m\u00f3g\u0142 wej\u015b\u0107, bo on ma wej\u015b\u0107 i upi\u0107 z kielicha. I by\u0142 specjalny kielich dla Eliasza. <\/p>\n<p>Na Purim by\u0142o zawsze przebieranie, i z ostatnich lat, co ja pami\u0119tam, to \u017ce twardo przebierali\u015bmy mojego brata Moj\u017cesza na [za] dziewczynk\u0119. Nie wiem sk\u0105d, ale znajdowali\u015bmy w domu takie d\u0142ugie pasma materia\u0142u, to si\u0119 z tego robi\u0142o jak gdyby warkocze. Wpycha\u0142o mu si\u0119 takie dwa warkocze, ubiera\u0142o mu si\u0119 chusteczk\u0119, buzi\u0119 mia\u0142 rzeczywi\u015bcie jak dziewczynka, tak\u0105 okr\u0105g\u0142\u0105. A w og\u00f3le, to ca\u0142a rzecz polega\u0142a nie tyle na tych zabawach, tylko na tym noszeniu s\u0142odkich podark\u00f3w, na talerzyku przykrytym serwetk\u0105. By\u0142 ca\u0142y wykaz os\u00f3b, kt\u00f3rym si\u0119 to nosi\u0142o i od wielu, przewa\u017cnie od tych samych, dostawa\u0142o si\u0119 te\u017c.  Ca\u0142a ta sprawa z podarkami wygl\u0105da\u0142a tak, \u017ce na dw\u00f3ch \u0142\u00f3\u017ckach &#8211; mamy i taty &#8211; zsuni\u0119tych i nakrytych czystym obrusem, czy prze\u015bcierad\u0142em, uk\u0142ada\u0142o si\u0119 te wszystkie s\u0142odycze i r\u00f3\u017cne ciasteczka jakie\u015b, owoce, czekoladki, kt\u00f3re p\u00f3\u017aniej stanowi\u0142y taki zestaw. I potem si\u0119 to bra\u0142o i porcjowa\u0142o. By\u0142y te\u017c podarki dla niekt\u00f3rych nie-\u017byd\u00f3w, ale to ju\u017c by\u0142a butelka wina, jaka\u015b elegantsza czekolada czy co\u015b. Bo oni wiedzieli, \u017ce my mamy takie \u015bwi\u0119ta, wi\u0119c to si\u0119 nosi\u0142o w charakterze takiego podarku. Zawsze by\u0142o to jakie\u015b przypomnienie o sobie, czasem by\u0142y takie uk\u0142ady, \u017ce komu\u015b tam chcia\u0142o si\u0119 zrobi\u0107 przyjemno\u015b\u0107.\tDla wszystkich znajomych, przyjaci\u00f3\u0142, krewnych, robi\u0142o si\u0119 te porcje. Tego by\u0142o mn\u00f3stwo, na troch\u0119 g\u0142\u0119bszym talerzyku uk\u0142ada\u0142o si\u0119 wszystkie s\u0142odycze, nakrywa\u0142o si\u0119 \u0142adnie czyst\u0105 serwetk\u0105 i t\u0105 serwetk\u0119 \u015bci\u0105ga\u0142o si\u0119 pod spodem, pod talerzem, zwi\u0105zywa\u0142o jako\u015b, i z czym\u015b takim si\u0119 chodzi\u0142o. I to zanosi\u0142 albo m\u00f3j braciszek Moniu [Moj\u017cesz], albo ja. Poza tym czyta\u0142o si\u0119 w domu megile [Megilat Ester] i m\u00f3j brat mia\u0142 tak\u0105 grzechotk\u0119 [ko\u0142atka], kt\u00f3r\u0105, jak si\u0119 tak zakr\u0119ci\u0142o, to ona grzechota\u0142a. I za ka\u017cdym razem, jak tata wymawia\u0142 s\u0142owo Haman, to on tym grzechota\u0142. Poza tym brat mia\u0142 takie dryjdel [dreidel, b\u0105czek],  to si\u0119 nazywa\u0142o, to znaczy to by\u0142a taka o\u0142owiana kostka na n\u00f3\u017cce, kt\u00f3ra z obu stron mia\u0142a jak gdyby uchwyty. Za t\u0105 g\u00f3rn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 si\u0119 trzyma\u0142o, i je\u017celi kto\u015b by\u0142 ju\u017c wprawiony i przekr\u0119ci\u0142, to ona wirowa\u0142a przez jaki\u015b czas, taki ma\u0142y b\u0105czek. I pami\u0119tam, \u017ce to by\u0142 jedyny dzie\u0144 w roku, kiedy tata gra\u0142 z nami albo w domino albo w jakie\u015b warcaby lub w loteryjk\u0119. I by\u0142y\u015bmy w si\u00f3dmym niebie, bo strasznie lubi\u0142y\u015bmy, jak tata z nami si\u0119 bawi\u0142, bo tak, to nie mia\u0142 nigdy na to czasu. Opr\u00f3cz tego wszystkiego, by\u0142y jeszcze pierogi z mi\u0119sem na obiad, i takie tr\u00f3jk\u0105tne jagodzianki [s\u0142odkie bu\u0142ki z d\u017cemem]. By\u0142 taki zwyczaj, \u017ce si\u0119 m\u00f3wi\u0142o na to humentaszen. U nas si\u0119 nawet nie m\u00f3wi\u0142o na to humentaszen, ale ja t\u0119 nazw\u0119 zna\u0142am.<\/p>\n<p> Na te wszystkie \u015bwi\u0119ta, to nie chodzili\u015bmy do synagogi, tylko do tego sztiblu nieszcz\u0119snego, gdzie zawsze chodzi\u0142 tata. Brzydkie to by\u0142o bardzo. Na g\u00f3rze by\u0142 taki balkon, gdzie kobiety by\u0142y. A na dole byli m\u0119\u017cczy\u017ani. Pami\u0119tam, \u017ce tata zabiera\u0142 nas tam na Jom Kipur, i chyba na Rosz Ha Szana te\u017c. A tak, w jakie\u015b inne \u015bwi\u0119ta czy w sobot\u0119, to mia\u0142y\u015bmy nasze modlitewniki i nale\u017ca\u0142o si\u0119 modli\u0107 w domu. I ja z czasem to zacz\u0119\u0142am po prostu oszukiwa\u0107. Przeczyta\u0107 to ja umia\u0142am, bo si\u0119 uczy\u0142am, natomiast nie rozumia\u0142am tekstu i nie powiem, \u017ceby mnie pasjonowa\u0142, nie zale\u017ca\u0142o mi na tym. Ale przez pewien okres jeszcze, zanim tak zacz\u0119\u0142am si\u0119 buntowa\u0107, to m\u00f3wi\u0142am kilka takich modlitw, kt\u00f3re mia\u0142am zaznaczone w moim modlitewniku. To nale\u017ca\u0142o odm\u00f3wi\u0107 w ka\u017cd\u0105 sobot\u0119 rano, znaczy jak tata by\u0142 w bo\u017cnicy, i jak wraca\u0142, to si\u0119 zawsze pyta\u0142, i to by\u0142o najgorsze, bo ja nie chcia\u0142am k\u0142ama\u0107. Wi\u0119c, \u017ceby tak by\u0142o krakowskim targiem, \u017cebym nie musia\u0142a powiedzie\u0107 k\u0142amstwa, to ja tam kawa\u0142eczek odb\u0119bni\u0142am i jak si\u0119 pyta\u0142, czy si\u0119 ju\u017c modli\u0142am, odpowiada\u0142am: tak. I to nie by\u0142o ju\u017c pe\u0142ne k\u0142amstwo, bo ja co\u015b tam przejrza\u0142am.<\/p>\n<p>Na Jom Kipur by\u0142 post i po\u015bcili oczywi\u015bcie rodzice i my\u015bmy po\u015bci\u0142y, braciszek do wojny to by\u0142 za ma\u0142y, \u017ceby po\u015bci\u0107 i dopiero w czasie wojny chyba zd\u0105\u017cy\u0142 jeden raz po\u015bci\u0107. Bo on jak zgin\u0105\u0142, to nie mia\u0142 jeszcze czternastu lat, a zacz\u0105\u0142 przy trzynastu, wi\u0119c ten jeden raz po\u015bci\u0142. A tak, to si\u0119 po\u015bci\u0142o i oczywi\u015bcie i tata i mama po\u015bcili. Dzieci, jak by\u0142y mniejsze, to po\u015bci\u0142y p\u00f3\u0142 dnia tylko, a potem normalnie jad\u0142y, tylko dzieci mia\u0142y ambicje, \u017ceby po\u015bci\u0107 [ca\u0142y dzie\u0144], potem si\u0119 tym chwali\u0142y.  P\u00f3\u017aniej wieczorem by\u0142a bardzo uroczysta i syta kolacja. Natomiast mieli\u015bmy s\u0105siad\u00f3w takich, kt\u00f3rzy byli tak ju\u017c fanatycznie religijni, \u017ce, ten s\u0105siad i jego \u017cona chyba te\u017c, to nie tylko, \u017ce po\u015bcili, ale nie prze\u0142ykali nawet \u015bliny, jak im si\u0119 zebra\u0142a \u015blina, to wypluwali j\u0105. \u017beby nie by\u0142o, \u017ce co\u015b pij\u0105. <\/p>\n<p>Na Chanuka  by\u0142 taki \u015bwiecznik, na oliw\u0119. To by\u0142a taka menora i ona mia\u0142a kubeczki, do kt\u00f3rych wlewa\u0142o si\u0119 oliw\u0119, knot si\u0119 kr\u0119ci\u0142o z waty i tam si\u0119 go wsadza\u0142o. Codziennie wi\u0119cej by\u0142o tych knot\u00f3w. I to [\u015bwiecznik] sta\u0142o w oknie. I pami\u0119tam, \u017ce raz przewr\u00f3ci\u0142am to, i wyla\u0142am na sukienk\u0119 t\u0119 oliw\u0119 i nigdy nie pu\u015bci\u0142a. Nie da\u0142o si\u0119 tego wypra\u0107. Mama by\u0142a zdenerwowana. Ale Chanuka to by\u0142o takie l\u017cejsze \u015bwi\u0119to, pami\u0119tam, \u017ce co\u015b tam zawsze dostawa\u0142y\u015bmy, ale raczej nie pieni\u0105dze, tylko jakie\u015b przedmioty, mo\u017ce co\u015b z odzie\u017cy czy co\u015b. <\/p>\n<p>Na wakacje je\u017adzili\u015bmy do Ci\u0119\u017ckowic, lub do Muszyny [Ci\u0119\u017ckowice \u2013 26 km od Tarnowa, uzdrowisko Muszyna \u2013 75 km od Tarnowa], wszystko w Ma\u0142opolsce. Je\u017adzili\u015bmy wtedy z rodzicami i mamy dwa lata m\u0142odsz\u0105 siostr\u0105, cioci\u0105 Broni\u0105. To ta ciocia, kt\u00f3ra mieszka\u0142a w Krakowie. By\u0142a te\u017c w Ameryce jeszcze wtedy, przed wojn\u0105, ale wr\u00f3ci\u0142a. Ona mia\u0142a syna, kt\u00f3ry by\u0142 mniej wi\u0119cej w moim wieku, gdzie\u015b tam o p\u00f3\u0142 roku m\u0142odszy. Pami\u0119tam, \u017ce nawet w jednej z tych miejscowo\u015bci wlaz\u0142am do g\u0142\u0119bokiej wody i ton\u0119\u0142am. I trzeba mnie by\u0142o ratowa\u0107, wi\u0119c wyci\u0105gn\u0119li mnie za w\u0142osy. To by\u0142o takie letnisko. Je\u017adzi\u0142o si\u0119 z pierzynami, naczyniami, z jakim\u015b ogromnym baga\u017cem. Tata w og\u00f3le z nami nie je\u017adzi\u0142, jak to by\u0142o gdzie\u015b bli\u017cej, to przyje\u017cd\u017ca\u0142 na sobot\u0119 i niedziel\u0119. Bo w niedziel\u0119 sklep te\u017c musia\u0142 mie\u0107 zamkni\u0119ty. A tak, to nie je\u017adzi\u0142 z nami. Nie wiem nawet, u kogo on si\u0119 w tym czasie sto\u0142owa\u0142, mo\u017ce gdzie\u015b u rodziny mamy, gdzie\u015b w Tarnowie. A my wynajmowali\u015bmy ca\u0142\u0105 tak\u0105 cha\u0142up\u0119, bo tak wynajmowali ci ch\u0142opi, a sami gdzie\u015b mieszkali w szopie, czy gdzie\u015b si\u0119 wyprowadzali. I nawet, o ile si\u0119 nie myl\u0119, to razem z nami by\u0142a ta Marynia, do pomocy, bo tam si\u0119 gotowa\u0142o. To wszystko by\u0142o \u0142adnych kilka lat kilka lat przed wojn\u0105. <\/p>\n<p>A p\u00f3\u017aniej ju\u017c rodzice nigdzie nie wyje\u017cd\u017cali, a my\u015bmy wyje\u017cd\u017ca\u0142y na kolonie. To by\u0142y kolonie z takiej szk\u00f3\u0142ki Bais Jankow [Beit Jaakow [2], do kt\u00f3rej chodzi\u0142am razem z siostr\u0105. One by\u0142y bardzo tanie, bo to wynajmowa\u0142o si\u0119 jakie\u015b takie cha\u0142upy u ch\u0142op\u00f3w i spa\u0142o si\u0119 na pod\u0142odze na siennikach. I by\u0142a kuchnia oczywi\u015bcie koszerna. Bra\u0142o si\u0119 ze sob\u0105 kuchark\u0119, chodzi\u0142o si\u0119 na wycieczki, nawet pami\u0119tam, \u017ce do Poronina [104 km od Tarnowa] by\u0142a jaka\u015b wycieczka. Ja dwa razy by\u0142am na takiej kolonii, to znaczy pierwszy raz to mnie zabrano tylko z \u0142aski, dlatego \u017ce mia\u0142am starsz\u0105 siostr\u0119, bo sama by\u0142am za m\u0142oda na to. Nie przypominam sobie na tych koloniach jakiego\u015b takiego specjalnego programu o tradycjach \u017cydowskich. Wiem, \u017ce mia\u0142y\u015bmy bardzo mi\u0142\u0105 wychowawczyni\u0119 i wszystkie te dziewczynki by\u0142y wr\u0119cz zakochane w niej. By\u0142y takie szcz\u0119\u015bliwe, jak ona spojrza\u0142a na nie w og\u00f3le. Pochodzi\u0142a z Krakowa. Ja j\u0105 niemal\u017ce kocha\u0142am, nazywa\u0142a si\u0119 Rajza Klingier. Te zaj\u0119cia w Bais Jankow by\u0142y p\u0142atne, ale du\u017co nie kosztowa\u0142y. By\u0142y tam same dziewczyny. Uczy\u0142y\u015bmy si\u0119 pisa\u0107 i czyta\u0107 w jidysz, by\u0142y te\u017c zaj\u0119cia z historii \u017byd\u00f3w, i co\u015b te\u017c z religii. Chodzi\u0142y\u015bmy tam z Tosi\u0105, trzy razy w tygodniu. <\/p>\n<p>Do szko\u0142y chodzi\u0142am normalnej \u2013 powszechnej, polskiej. Ale by\u0142y tam dzieci polskie i \u017cydowskie. Tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce mieszkali\u015bmy w\u0142a\u015bciwie naprzeciw budynku szkolnego, z tym, \u017ce w tej szkole mie\u015bci\u0142y si\u0119 dwie szko\u0142y. I tam by\u0142a szko\u0142a imieniem S\u0142owackiego i druga imieniem Kr\u00f3lowej Jadwigi. Ja chodzi\u0142am do Kr\u00f3lowej Jadwigi, to nie by\u0142o ca\u0142kiem naprzeciw, tylko trzeba by\u0142o obej\u015b\u0107 ten budynek z drugiej strony. A zacz\u0119\u0142am chodzi\u0107 do szko\u0142y, jak jeszcze nie mia\u0142am sze\u015bciu lat, bo siostra moja tam chodzi\u0142a i kilka lat wcze\u015bniej t\u0119 szko\u0142\u0119 ko\u0144czy\u0142a moja kuzynka o tym samym co moje nazwisku. (Ona mieszka\u0142a p\u00f3\u017aniej w \u0141odzi, ale w tym czasie mieszka\u0142a jeszcze w Stopnicy, a tam by\u0142a sze\u015bcioklasowa szko\u0142a i ona \u017ceby sko\u0144czy\u0107 siedem klas, to t\u0105 si\u00f3dm\u0105 klas\u0119 robi\u0142a w Tarnowie). A \u017ce kuzynka sobie bardzo dobr\u0105 opini\u0119 wyrobi\u0142a i moja siostra te\u017c, to uda\u0142o mi si\u0119 wyprosi\u0107 tam, \u017ceby mnie wzi\u0119li wcze\u015bniej. Najpierw to ja tam przychodzi\u0142am, jak dzieci si\u0119 bawi\u0142y na podw\u00f3rzu szkolnym, to tam wymachiwa\u0142am r\u0119kami te\u017c, jak mia\u0142y gimnastyk\u0119. Tak\u017ce nie mia\u0142am jeszcze trzynastu lat, jak sko\u0144czy\u0142am i p\u00f3\u017aniej posz\u0142am do jednorocznej handl\u00f3wki. <\/p>\n<p>W szkole powszechnej nauczycielami byli w wi\u0119kszo\u015bci Polacy. Tylko religii uczy\u0142a \u017byd\u00f3wka, pani Taubeles si\u0119 nazywa\u0142a. Bo na religi\u0119 to chodzi\u0142y\u015bmy oddzielnie, gdy\u017c \u0142\u0105czono klasy \u2013 z dw\u00f3ch szk\u00f3\u0142 wszystkie \u017byd\u00f3wki razem [chodzi\u0142y]. A religi\u0119 dla nie-\u017byd\u00f3wek prowadzi\u0142 ksi\u0105dz. Antysemityzmu w szkole raczej nie do\u015bwiadczy\u0142am, by\u0142y mo\u017ce czasami jakie\u015b drobne nieprzyjemno\u015bci. By\u0142y nauczycielki, kt\u00f3re czasem kt\u00f3rej\u015b z nas dokuczy\u0142y, ale to na og\u00f3\u0142 si\u0119 \u0142\u0105czy\u0142o z tym, \u017ce jak si\u0119 kt\u00f3ra\u015b gorzej uczy\u0142a, czy by\u0142a z jakiego\u015b bardziej zaniedbanego domu, to przy okazji jej jeszcze wypomniano, \u017ce jest \u017byd\u00f3wk\u0105. Mi\u0119dzy dziewcz\u0119tami tak\u017ce antagonizm\u00f3w nie by\u0142o. Wielkich przyja\u017ani na og\u00f3\u0142 te\u017c nie. Po prostu nas by\u0142o chyba ze trzydzie\u015bci \u017byd\u00f3wek tam, wi\u0119c naturalnie wszystkie moje bli\u017csze kole\u017canki to by\u0142y \u017byd\u00f3wki. Z drugiej jednak strony w tej klasie, w kt\u00f3rej ja by\u0142am od pi\u0105tej bodaj\u017ce klasy, chodzi\u0142a ze mn\u0105 dziewczynka &#8211; Polka, kt\u00f3rej w\u0142a\u015bciwie zawdzi\u0119czam uratowanie \u017cycia w czasie wojny. Ja si\u0119 specjalnie tak z ni\u0105 nie przyja\u017ani\u0142am, ale tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o potem, \u017ce j\u0105 spotka\u0142am, i powiedzia\u0142am, \u017ce chcia\u0142abym si\u0119 wydosta\u0107 z getta. I ona mi to umo\u017cliwi\u0142a, u niej by\u0142am par\u0119 tygodni po aryjskiej stronie. Ona si\u0119 nazywa\u0142a Gabriela, ale wszyscy m\u00f3wili na ni\u0105 Ela. Ale o tym jeszcze opowiem. Do tej powszechnej szko\u0142y ja nie chodzi\u0142am w sobot\u0119, ale tam to by\u0142o tak: gimnastyka, \u015bpiew, tak celowo, bo by\u0142o nas w\u0142a\u015bciwie w klasie p\u00f3\u0142 na p\u00f3\u0142 mniej wi\u0119cej \u017byd\u00f3wek i nie-\u017byd\u00f3wek. Tam to nie mia\u0142o \u017cadnego wi\u0119kszego znaczenia, ja si\u0119 bardzo dobrze uczy\u0142am i w og\u00f3le nikt nie wymaga\u0142, \u017cebym chodzi\u0142a w sobot\u0119. Po sko\u0144czeniu szko\u0142y powszechnej, tak jak m\u00f3wi\u0142am, posz\u0142am do handl\u00f3wki.<\/p>\n<p>Ta handl\u00f3wka, to by\u0142a taka szko\u0142a, ona si\u0119 bodaj\u017ce nazywa\u0142a przysposobienia kupieckiego czy co\u015b takiego. Powsta\u0142a jaki\u015b rok czy dwa lata wcze\u015bniej, gdzie\u015b w 1935. \u017bydowscy nauczyciele stworzyli takie stowarzyszenie i ta szko\u0142a, to ju\u017c by\u0142a prywatna i nie w mojej dzielnicy. Ona by\u0142a jednoroczna jeszcze w tym czasie [kiedy p. Fudem si\u0119 tam uczy\u0142a], potem mia\u0142a by\u0107 dwuletnia. A zacz\u0119\u0142am tam chodzi\u0107, dlatego \u017ce nie mog\u0142am chodzi\u0107 do handl\u00f3wki, do kt\u00f3rej chodzi\u0142a moja siostra. Moja siostra sko\u0144czy\u0142a trzyletni\u0105 [szko\u0142\u0119] po siedmiu klasach, czyli to by\u0142o tak prawie, jak gimnazjum. Ale nie przyjmowali ju\u017c wtedy bez sob\u00f3t. Trzeba by\u0142o ju\u017c chodzi\u0107 [do szko\u0142y] w sobot\u0119. Moja siostra jeszcze sko\u0144czy\u0142a j\u0105, bo mia\u0142a kole\u017cank\u0119, nie-\u017byd\u00f3wk\u0119, kt\u00f3ra po szkole w sobot\u0119 do siostry przychodzi\u0142a. Id\u0105c do domu wst\u0119powa\u0142a do nas. Ta kole\u017canka zostawia\u0142a jej zeszyty, jakie\u015b notatki. Czasem przychodzi\u0142a do siostry w niedziel\u0119 i przekazywa\u0142a jej, co trzeba nadrabia\u0107. I to tak by\u0142o, \u017ce w t\u0119 sobot\u0119 to by\u0142y w\u0142a\u015bciwie bardzo wa\u017cne przedmioty, w tej handl\u00f3wce. A potem to w og\u00f3le zrobiono czteroletni\u0105 szko\u0142\u0119 z matur\u0105, wi\u0119c ju\u017c nie by\u0142o \u017cadnej lito\u015bci, trzeba by\u0142o chodzi\u0107 w sobot\u0119, wi\u0119c dla mnie odpada\u0142o, bo ojciec nigdy by si\u0119 na to nie zgodzi\u0142. <\/p>\n<p>Z przedmiot\u00f3w, to ja we obydwu szko\u0142ach w\u0142a\u015bciwie najbardziej lubi\u0142am zawsze matematyk\u0119, to znaczy to si\u0119 nazywa\u0142o rachunki. Ale tak\u017ce i j\u0119zyk polski, tylko nie przepada\u0142am za histori\u0105. Nie pami\u0119tam, czemu nie znosi\u0142am historii, najprawdopodobniej przez nauczyciela. Ale ju\u017c nie pami\u0119tam, kto mnie uczy\u0142, przewa\u017cnie to by\u0142y same panie. Z nauczycieli, to pami\u0119tam jedn\u0105 pani\u0105 \u2013 chrze\u015bcijank\u0119 \u2013 pani\u0105 Witek\u00f3wn\u0119. Ona potem wysz\u0142a za m\u0105\u017c, i nazywa\u0142a si\u0119 Pra\u017cuchowa.  By\u0142am jeszcze w tej pierwszej klasie, i pami\u0119tam, \u017ce ju\u017c troch\u0119 czyta\u0142am i pisa\u0142am, wi\u0119c w pierwszej i w drugiej klasie pani Witek\u00f3wna, kt\u00f3ra mnie na tyle lubi\u0142a czy faworyzowa\u0142a, \u017ce mog\u0142am do niej przychodzi\u0107 do domu, po\u017cycza\u0142a mi ksi\u0105\u017cki do przeczytania. Z ni\u0105 razem zwykle sz\u0142am po szkole do niej do domu, do\u015b\u0107 daleko w innej dzielnicy, i ona  po\u017cycza\u0142a mi te ksi\u0105\u017cki. A p\u00f3\u017aniej, jak przeczyta\u0142am, to ona si\u0119 dopytywa\u0142a, o czym to by\u0142o, tak sprawdza\u0142a, czy ja czyta\u0142am. I bardzo by\u0142a taka \u017cyczliwa. Mieszka\u0142a gdzie\u015b ko\u0142o Ogrodu Strzeleckiego. P\u00f3\u017aniej ju\u017c nale\u017ca\u0142am do biblioteki, ale te pierwsze ksi\u0105\u017cki to pami\u0119tam, \u017ce mia\u0142am od niej. <\/p>\n<p>Ta moja handl\u00f3wka to by\u0142a taka szko\u0142a, \u017ce w\u0142a\u015bciwie to by\u0142o przygotowanie na tak\u0105 pomoc ksi\u0119gowego. W ka\u017cdym razie moja siostra, kiedy ja ko\u0144czy\u0142am szko\u0142\u0119, to ona ju\u017c pracowa\u0142a i ja w tej firmie odby\u0142am co\u015b w rodzaju praktyki, maj\u0105c nieca\u0142e czterna\u015bcie lat. To by\u0142a moja pierwsza praca. Firma zajmowa\u0142a si\u0119 materia\u0142ami w\u0142\u00f3kienniczymi. W\u0142a\u015bcicielami, byli dwaj wsp\u00f3lnicy, moja siostra tam prowadzi\u0142a ksi\u0119gowo\u015b\u0107. To by\u0142a taka nie bardzo rozbudowana ksi\u0119gowo\u015b\u0107, bo to nie by\u0142o wielkie jakie\u015b przedsi\u0119biorstwo. Ale przez jaki\u015b czas pozwolono mi tam przychodzi\u0107, przy kasie by\u0142am, jakie\u015b kwity wypisywa\u0142am &#8211; kasa wyp\u0142aci, itp&#8230; Pami\u0119tam nawet, \u017ce oni, ci w\u0142a\u015bciciele, za\u0142o\u017cyli w tym czasie chyba w Bielsku [140 km od Tarnowa] niedu\u017cy warsztat z krosnami, gdzie zacz\u0119li produkowa\u0107 na niewielk\u0105 skal\u0119 materia\u0142y, a ja im tam jak\u0105\u015b kalkulacj\u0119 tych materia\u0142\u00f3w zrobi\u0142am i bardzo mnie chwalili. <\/p>\n<p>Potem zacz\u0119\u0142am pracowa\u0107 ju\u017c jako ksi\u0119gowa w innej firmie i bodaj\u017ce jeden z tych wsp\u00f3lnik\u00f3w, bo to te\u017c byli dwaj wsp\u00f3lnicy, by\u0142 spokrewniony z jednym z tych, u kt\u00f3rych siostra moja pracowa\u0142a. Ta nowa firma nazywa\u0142a si\u0119 Guter i Melingier, i oni produkowali i sprzedawali detalicznie i hurtowo konfekcj\u0119. W Tarnowie w og\u00f3le by\u0142o du\u017co sklep\u00f3w i zak\u0142ad\u00f3w, kt\u00f3re produkowa\u0142y konfekcj\u0119. Tam gdzie pracowa\u0142am, to jeden z tych w\u0142a\u015bcicieli by\u0142 z zawodu przykrawaczem i on przykrawa\u0142 materia\u0142y, kt\u00f3re potem wydawano takim cha\u0142upnikom do szycia. Oni szyli i przynosili te garnitury, i co tydzie\u0144 trzeba by\u0142o ich rozlicza\u0107. P\u00f3\u017aniej wysy\u0142ano te ubrania [do klient\u00f3w]. Pami\u0119tam, \u017ce byli klienci nawet gdzie\u015b przy wschodniej granicy. Niezale\u017cnie od tego mo\u017cna by\u0142o kupi\u0107 cos na miejscu, tylko, \u017ce wej\u015bcie do sklepu nie by\u0142o od frontu, ale od podw\u00f3rza, wi\u0119c tam rzadko trafiali z ulicy jacy\u015b klienci. Ale by\u0142 taki jaki\u015b ch\u0142opak, nie wiem, na jakiej zasadzie [pracowa\u0142], prawdopodobnie na prowizji \u2013 taki troch\u0119 naganiacz. Jak widzia\u0142, \u017ce ko\u0142o jakiego\u015b konfekcyjnego sklepu kto\u015b chodzi, to on proponowa\u0142, \u017ce tu obok jest taki, gdzie b\u0119dzie troch\u0119 taniej, bo u nas rzeczywi\u015bcie by\u0142o troch\u0119 taniej. U tego Gutera i Melingera prowadzi\u0142am ju\u017c ksi\u0119gowo\u015b\u0107 tak\u0105 prawdziw\u0105, ksi\u0119g\u0119 sald i kont, tak to si\u0119 nazywa\u0142o. Rozlicza\u0142am tych cha\u0142upnik\u00f3w, kt\u00f3rzy przychodzili w pi\u0105tek, przewa\u017cnie mieli wyp\u0142at\u0119 i wyp\u0142aca\u0142am im, i wype\u0142nia\u0142am r\u00f3\u017cne kwestionariusze. I dodatkowo jeszcze prowadzi\u0142am korespondencj\u0119. Tam pracowa\u0142am do rozpocz\u0119cia wojny. I nawet jeszcze kilka dni po jej rozpocz\u0119ciu, bo pami\u0119tam sytuacj\u0119, \u017ce ju\u017c by\u0142a wojna i by\u0142 alarm, syrena wzywa\u0142a, \u017ce trzeba si\u0119 chowa\u0107 do schronu, bo gdzie\u015b samoloty jakie\u015b si\u0119 pokaza\u0142y. I ja bardzo bieg\u0142am, pami\u0119tam, w\u0142a\u015bnie z tego sklepu do domu. To nie by\u0142o daleko, ale by\u0142am przera\u017cona i taka przej\u0119ta tym, bo wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce jak d\u0142ugo syrena buczy to mi si\u0119 nic nie stanie, a jak przestanie, to ju\u017c mog\u0105 bombardowa\u0107. <\/p>\n<p>Je\u015bli chodzi o Tarn\u00f3w, to przed wojn\u0105 w\u015br\u00f3d mieszka\u0144c\u00f3w by\u0142o chyba z pi\u0119\u0107dziesi\u0105t procent \u017byd\u00f3w, czyli gdzie\u015b oko\u0142o 30 tysi\u0119cy, bo to by\u0142o pi\u0119\u0107dziesi\u0119cio-, p\u00f3\u017aniej sze\u015b\u0107dziesi\u0119ciotysi\u0119czne miasto. Tam, gdzie mieszkali\u015bmy, przy Szpitalnej, to nie by\u0142a jeszcze stricte dzielnica \u017cydowska, ale wi\u0119kszo\u015b\u0107 dom\u00f3w by\u0142a zaj\u0119ta przez \u017byd\u00f3w. My mieszkali\u015bmy w takiej kamienicy dwupi\u0119trowej, a jeszcze kilka lat wcze\u015bniej mieszka\u0144cy w tych domach byli wymieszani. Ale ju\u017c ostatnio [tu\u017c] przed wojn\u0105, to tam mieszkali sami \u017bydzi. I w tej okolicy zasadniczo mieszkali sami \u017bydzi. Jeszcze bardziej, taka ju\u017c \u015bci\u015blej \u017cydowska dzielnica, to by\u0142a w okolicy Rynku. Tam by\u0142 Plac Rybny, gdzie krewni moi mieszkali, to tam ju\u017c mieszkali sami \u017bydzi. Natomiast niewielu \u017byd\u00f3w mieszka\u0142o w tej dzielnicy, gdzie by\u0142a ta moja handl\u00f3wka \u2013 przy Matejki, i gdzie mieszka\u0142a ta moja kole\u017canka, u kt\u00f3rej ja si\u0119 przechowa\u0142am \u2013 przy Parkowej. To by\u0142a ta okolica Ogrodu Strzeleckiego, tam by\u0142o seminarium duchowne niedaleko. To ju\u017c by\u0142a taka dzielnica, gdzie mniej \u017byd\u00f3w mieszka\u0142o. Ale te\u017c przy tej g\u0142\u00f3wnej ulicy \u2013 Krakowskiej,  kt\u00f3ra tamt\u0119dy przechodzi\u0142a, to sklepy \u017cydowskie te\u017c by\u0142y. <\/p>\n<p>Rabina \u017cadnego osobi\u015bcie nie znali\u015bmy, ale mia\u0142am kole\u017cank\u0119, kt\u00f3ra by\u0142a c\u00f3rk\u0105 rabina. Nazywa\u0142a si\u0119 Horowic. I ona mia\u0142a dw\u00f3ch braci m\u0142odszych, pami\u0119tam jak nosili takie kapelusze aksamitne, jako dzieci nawet tak byli ubrani. I pami\u0119tam, \u017ce w czasie wojny kiedy\u015b gdzie\u015b ich sfotografowali, jak ju\u017c zacz\u0119\u0142y si\u0119 te ostateczne prze\u015bladowania. I pokaza\u0142o si\u0119 to w takiej nazistowskiej gazecie \u2013 Volksiche Beobachter [gazeta codzienna wykupiona przez Adolfa Hitlera i NSDAP w 1923, wydawana a\u017c do upadku III Rzeszy, s\u0142u\u017cy\u0142a jako narz\u0119dzie propagandy nazizmu i antysemityzmu]. Na pierwszej stronie by\u0142o zdj\u0119cie tych dw\u00f3ch ch\u0142opczyk\u00f3w &#8211; tacy z niebieskimi oczami, bardzo \u0142adne dzieci &#8211; i podpisane by\u0142o: \u201epodrastaj\u0105ca generacja z\u0142oczy\u0144c\u00f3w\u201d. To idealnie pasowa\u0142o do nich, takie \u0142adne dzieci&#8230; <\/p>\n<p>Pami\u0119tam, \u017ce by\u0142a te\u017c w Tarnowie mykwa. Tata m\u00f3j zawsze chodzi\u0142 w pi\u0105tek. Wiem te\u017c, \u017ce kobiety tam musia\u0142y wzi\u0105\u0107 tak\u0105 rytualn\u0105 k\u0105piel przed \u015blubem. To by\u0142a du\u017ca \u0142a\u017ania, na Placu Bo\u017cnic. Ona p\u00f3\u017aniej, w czasie wojny spe\u0142nia\u0142a rol\u0119 punktu, przez kt\u00f3ry dostawano si\u0119 do getta [3] albo z getta, dlatego, \u017ce ona jedn\u0105 stron\u0105 wychodzi\u0142a poza getto, a od jednej strony zosta\u0142o jeszcze wej\u015bcie w getcie. Ta mykwa by\u0142a przy Placu B\u00f3\u017cnic. I mia\u0142am takiego powinowatego, kt\u00f3ry by\u0142 po aryjskiej stronie, i kt\u00f3ry mia\u0142 rodzic\u00f3w w getcie. On pracowa\u0142 jako kolejarz. I on si\u0119 w ten spos\u00f3b dostawa\u0142 [do getta], \u017ce wchodzi\u0142 tam od strony aryjskiej w tym mundurze, p\u0142aszczu takim z guzikami kolejarskimi, tam przewraca\u0142 p\u0142aszcz na drug\u0105 stron\u0119, wk\u0142ada\u0142 jak\u0105\u015b czapk\u0119, a tamt\u0105 chowa\u0142 i wychodzi\u0142 po tej stronie \u017cydowskiej. <\/p>\n<p>Mi\u0119so kupowa\u0142o si\u0119 oczywi\u015bcie w koszernej jatce, w \u017cydowskim sklepie &#8211; to w og\u00f3le nie ulega\u0142o \u017cadnej w\u0105tpliwo\u015bci. Natomiast czasami si\u0119 zdarza\u0142o, \u017ce si\u0119 kupowa\u0142o co\u015b \u017cywego, tak jak na przyk\u0142ad na \u015bwi\u0119ta Rosz haSzana. To trzeba by\u0142o mie\u0107 kur\u0119, kt\u00f3r\u0105 p\u00f3\u017aniej si\u0119 po\u015bwi\u0119ca\u0142o jako ofiar\u0119. To si\u0119 zmawia\u0142o tak\u0105 modlitw\u0119 i t\u0105 kur\u0105 kr\u0119cono nad g\u0142ow\u0105. I zanoszono t\u0119 kur\u0119 do rze\u017anika i to by\u0142 ten szochet, kt\u00f3ry j\u0105 zarzyna\u0142. A ja nie znosi\u0142am strasznie tego, jak w\u0142a\u015bnie t\u0105 kur\u0105 tak kr\u0119cono nad g\u0142ow\u0105. Bo ona trzepota\u0142a skrzyd\u0142ami i ja si\u0119 ba\u0142am, \u017ce jeszcze co\u015b mi zrobi. <\/p>\n<p>Je\u015bli chodzi o sam Tarn\u00f3w, to nie pami\u0119tam \u017cadnych eksces\u00f3w antysemickich. Oba \u015brodowiska \u2013 \u017cydowskie i chrze\u015bcija\u0144skie &#8211; \u017cy\u0142y oddzielnie, i poza sfer\u0105 handlu czy ramami inteligencji zawodowej do spotka\u0144 raczej nie dochodzi\u0142o. My\u015bmy mieli kontakt z niekt\u00f3rymi nie \u017cydowskimi s\u0105siadami. Mieli\u015bmy tak\u0105 s\u0105siadk\u0119 nad nami, kt\u00f3ra w niedziel\u0119 rano zawsze, zanim wybra\u0142a si\u0119 do ko\u015bcio\u0142a, wst\u0119powa\u0142a do nas, kl\u0119ka\u0142a na \u015brodku kuchni i pyta\u0142a si\u0119, czy \u0142adnie wygl\u0105da, czy po\u0144czochy dobrze le\u017c\u0105, czy sp\u00f3dniczk\u0119 odpowiednio obci\u0105gn\u0119\u0142a. To pani Dankowa by\u0142a. Z ni\u0105 by\u0142y dobre uk\u0142ady. Na parterze te\u017c byli s\u0105siedzi, u kt\u00f3rych byli ch\u0142opcy tacy w moim wieku i tam nas zawsze zapraszali i na choink\u0119 i na Wielkanoc, na t\u0119 prawdziw\u0105 Wielkanoc. I nawet dostawa\u0142y\u015bmy jakie\u015b jajeczko czekoladowe, czy co\u015b takiego. <\/p>\n<p>Pami\u0119tam echa zmieniaj\u0105cej si\u0119 sytuacji w Niemczech, jak Hitler dochodzi\u0142 do w\u0142adzy. M\u00f3wi\u0142o si\u0119 o tym, nawet by\u0142o tak, \u017ce rok przed wojn\u0105 zacz\u0119li wyrzuca\u0107 z Niemiec \u017byd\u00f3w polskiego pochodzenia [4]. Takich, kt\u00f3rzy kiedy\u015b emigrowali z Polski, albo oni sami, albo ich przodkowie. I to by\u0142a ca\u0142a akcja, ich wysiedlano, wysy\u0142ano i na granicy bywa\u0142o, \u017ce stawa\u0142y ca\u0142e transporty. Ich trzeba by\u0142o potem przyj\u0105\u0107 i jako\u015b porozmieszcza\u0107. I z takiego w\u0142a\u015bnie transportu mia\u0142am przez jaki\u015b czas kole\u017cank\u0119. Ona nie m\u00f3wi\u0142a po polsku i taka by\u0142a bardzo nieszcz\u0119\u015bliwa. Ju\u017c teraz nie pami\u0119tam, kto mi j\u0105 poleci\u0142, ale ja si\u0119 podj\u0119\u0142am uczy\u0107 j\u0105 polskiego. Pami\u0119tam, \u017ce ona nie mog\u0142a poj\u0105\u0107, po co nam siedem przypadk\u00f3w, jak ona ma cztery i wszystko mo\u017ce powiedzie\u0107. Nazywa\u0142a si\u0119 Hania Sznur. Pami\u0119tam, \u017ce inni z tych transport\u00f3w wysiedle\u0144czych chodzili po domach i nawet dzieci sobie z nich \u017cartowa\u0142y, bo oni m\u00f3wili \u0142aman\u0105 polszczyzn\u0105. Tam jeden m\u00f3wi\u0142: \u201ejestem biedny emigranta\u201d. Z innych wydarze\u0144 mi\u0119dzynarodowych to pami\u0119tam, \u017ce m\u00f3wi\u0142o si\u0119 o Anschlusie [5], i o zagro\u017ceniach faszyzmu. <\/p>\n<p>Nigdy w naszej rodzinie  nie by\u0142o mowy o emigracji. W dzieci\u0144stwie by\u0142a mowa o czym\u015b innym, a mianowicie, jak nam si\u0119 gorzej wiod\u0142o, to brat taty, ten z \u0141odzi, wujek Baruch chcia\u0142 mu pom\u00f3c i pad\u0142a propozycja, \u017ceby\u015bmy si\u0119 mo\u017ce przenie\u015bli do dziadka do Stopnicy. Moja mama absolutnie nie chcia\u0142a s\u0142ysze\u0107 o tym, a my\u015bmy rozpacza\u0142y, ja z siostr\u0105, \u017ce si\u0119 m\u00f3wi o tym, \u017ce mamy si\u0119 przenie\u015b\u0107. A potem jako\u015b to ucich\u0142o. <\/p>\n<p>W Tarnowie mieli\u015bmy pierwsz\u0105 bomb\u0119 jeszcze kilka dni przed wybuchem wojny. Ona by\u0142a pod\u0142o\u017cona, czy rzucona na dworcu kolejowym. Przed tym dworcem sta\u0142y doro\u017cki i doskonale pami\u0119tam, jak po tym wybuchu te konie, takie wystraszone, k\u0142usem p\u0119dzi\u0142y przez ca\u0142e miasto, bia\u0142e, zupe\u0142nie obsypane py\u0142em, bo tam si\u0119 zawali\u0142 gruz. W tym samym dniu my\u015bmy odprowadza\u0142y nasz\u0105 ulubion\u0105 nauczycielk\u0119 na dworzec, bo ona zdecydowa\u0142a, \u017ce jednak jedzie do domu, do Krakowa. A ta bomba wybuch\u0142a, jak przyjecha\u0142 poci\u0105g krynicki [z Krynicy, uzdrowisko g\u00f3rskie, 70 km od Tarnowa], jak\u0105\u015b godzin\u0119 p\u00f3\u017aniej. W Tarnowie by\u0142a do\u015b\u0107 du\u017ca stacja w\u0119z\u0142owa, jako \u017ce w\u0142a\u015bnie na Krynic\u0119, na Nowy S\u0105cz, Krak\u00f3w, Lw\u00f3w, wszystkie poci\u0105gi przeje\u017cd\u017ca\u0142y przez Tarn\u00f3w. Wtedy [kiedy bomba wybuch\u0142a] w\u0142a\u015bciwie wiadomo by\u0142o, \u017ce to jest zapowied\u017a wojny. Potem by\u0142, pami\u0119tam, jeszcze nalot.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam, \u017ce obudzi\u0142 mnie wtedy straszny grzmot, podnios\u0142am wzrok, a nad moj\u0105 g\u0142ow\u0105 ko\u0142ysa\u0142a si\u0119 lampa, hu\u015bta\u0142a si\u0119 dos\u0142ownie, taki by\u0142 wstrz\u0105s. My\u015bmy mieszkali przy ulicy Szpitalnej, przy tej ulicy znajdowa\u0142y si\u0119 dwa szpitale, by\u0142 szpital taki powszechny, a jeszcze par\u0119set metr\u00f3w dalej by\u0142 szpital \u017cydowski. Bomba tam spad\u0142a, nie trafi\u0142a w sam szpital, tylko wybuch\u0142a pod szpitalem. By\u0142 potem wielki lej na ulicy, i wtedy wiedzieli\u015bmy, \u017ce to ju\u017c na serio jest wojna. No i pami\u0119tam, jak wkracza\u0142y wojska niemieckie i jecha\u0142y te tanki. (Wtedy nie m\u00f3wiono czo\u0142gi, tylko m\u00f3wiono o tankach). Taki zapach by\u0142 jakiej\u015b dziwnej benzyny, to doskonale pami\u0119tam. Wszyscy byli wystraszeni, oczywi\u015bcie nikt si\u0119 nie spodziewa\u0142, jaki to we\u017amie obr\u00f3t, m\u00f3wiono, \u017ce to na kr\u00f3tko, \u017ce to si\u0119 zmieni, \u017ce Anglia i Francja nam pomog\u0105. Wiadomo, jak to mia\u0142o by\u0107. <\/p>\n<p>Wi\u0119c ja jeszcze w tym czasie przez dwa, trzy tygodnie pracowa\u0142am. Ale oni [pracodawcy] ju\u017c zacz\u0119li likwidowa\u0107 ten sw\u00f3j sklep i potem ju\u017c zostawa\u0142am w domu. Zrobi\u0142o si\u0119 na tyle \u201ewojennie\u201d, \u017ce siostra ju\u017c te\u017c nigdzie nie pracowa\u0142a. Zanosi\u0142o si\u0119 na to, \u017ce nie b\u0119dzie z czego \u017cy\u0107, bo ta mleczarnia, o kt\u00f3rej m\u00f3wi\u0142am, kt\u00f3ra dopiero dwa lata istnia\u0142a, uleg\u0142a zniszczeniu przy wysadzaniu centralnej bo\u017cnicy w Tarnowie. [editor\u2019s note: Synagoga Nowa, na rogu ulic Nowej i Wary\u0144skiego, zosta\u0142a otwarta w dzie\u0144 urodzin Franciszka J\u00f3zefa, czyli 18 VIII 1908. (St\u0105d inne jej nazwy \u2013 Jubileuszowa, a nawet synagoga im. Franciszka J\u00f3zefa). Podpalona w listopadzie 1939, zosta\u0142a wysadzona w tym samym miesi\u0105cu. We wrze\u015bniu 1993 miejsce po synagodze upami\u0119tniono tablic\u0105]. Pami\u0119tam, \u017ce Niemcy wysadzali i wysadzali j\u0105, m\u0119czyli si\u0119 chyba ze dwa dni, a\u017c j\u0105 wysadzili. Bo to by\u0142a ogromna synagoga, z wielk\u0105 kopu\u0142\u0105. Pami\u0119tam, \u017ce jak si\u0119 zbli\u017ca\u0142 poci\u0105g do Tarnowa, jak sk\u0105d\u015b jecha\u0142am, to ju\u017c z odleg\u0142o\u015bci wielu, wielu kilometr\u00f3w widzia\u0142am j\u0105, jak b\u0142yszcza\u0142a. Ona by\u0142a pokryta jak\u0105\u015b miedzi\u0105 czy czym\u015b takim, b\u0142yszcza\u0142a jak z\u0142oto. I oni tam podk\u0142adali z pocz\u0105tku bez skutku materia\u0142y wybuchowe, a w ko\u0144cu, jak j\u0105 wysadzili, to ca\u0142e ogromne takie bloki lecia\u0142y doko\u0142a. A to by\u0142a w\u0105ska ulica [Folwarczna], naprzeciw zaraz by\u0142a ta nasza mleczarnia, to te\u017c uleg\u0142o zniszczeniu i praktycznie zostali\u015bmy bez \u015brodk\u00f3w do \u017cycia. <\/p>\n<p>No wi\u0119c tata za\u0142atwi\u0142 sobie gdzie\u015b jak\u0105\u015b prac\u0119, jako ksi\u0119gowy, nie pami\u0119tam, jaka to by\u0142a firma. A my z siostr\u0105 zacz\u0119\u0142y\u015bmy pracowa\u0107 w fabryce przetwor\u00f3w owocowych, kt\u00f3r\u0105 Niemcy za\u0142o\u017cyli w piwnicach kamienicy zabranej mojemu dziadkowi. Jego rozlewnia wina w sumie ju\u017c przed wojn\u0105 przesta\u0142a funkcjonowa\u0107, mia\u0142 ju\u017c tylko sklep na g\u00f3rze, ale te piwnice w tym du\u017cym \u0142adnym domu w \u015br\u00f3dmie\u015bciu [na rogu Folwarcznej i Goldhammera], by\u0142y przystosowane w\u0142a\u015bciwie do produkcji wina i tam w\u0142a\u015bnie by\u0142a ta fabryka. Produkowano jakie\u015b marmolady, soki i ja i siostra przez dwa, trzy miesi\u0105ce pracowa\u0142y\u015bmy tam na nocnej zmianie, obiera\u0142y\u015bmy jab\u0142ka i z dyni takim aparacikiem, tak\u0105 \u0142y\u017ceczk\u0105 o ostrych brzegach, wycina\u0142y\u015bmy kulki. I powstawa\u0142 z tego kompot, w kt\u00f3rym zamiast kostek by\u0142y te kulki. Obie z siostr\u0105 wraca\u0142y\u015bmy nad ranem i wiem, \u017ce w domu rodzice jeszcze spali. To by\u0142a jesie\u0144 i zima [1939], wi\u0119c ciemno by\u0142o jeszcze, i my\u015bmy nie chcia\u0142y ich budzi\u0107. A na ko\u0144cu ganku, z kt\u00f3rego si\u0119 wchodzi\u0142o do naszego mieszkania, sta\u0142a skrzynia na w\u0119giel i na tej skrzyni my\u015bmy z siostr\u0105 siedzia\u0142y i czeka\u0142y\u015bmy, a\u017c si\u0119 zapali \u015bwiat\u0142o, co oznacza\u0142o, \u017ce wsta\u0142 ojciec. Jak zapali\u0142o si\u0119 \u015bwiat\u0142o, to\u015bmy puka\u0142y cichutko, \u017ceby z kolei nie budzi\u0107 mamy i brata, i tata nas wpuszcza\u0142. To trwa\u0142o mo\u017ce dwa, trzy miesi\u0105ce na prze\u0142omie 1939\/40 i potem te\u017c si\u0119 sko\u0144czy\u0142o.<\/p>\n<p>W 1940 to ju\u017c siedzia\u0142y\u015bmy w domu, nie mia\u0142y\u015bmy \u017cadnej pracy, ani my ani tato. Wtedy z kolei mama zgodzi\u0142a si\u0119 na to, \u017ceby\u015bmy chodzi\u0142y na kurs kroju i szycia. Ten kurs prowadzi\u0142a taka \u017cona lekarza, zasymilowana \u017byd\u00f3wka. Przypuszczam, \u017ce ona by\u0142a raczej amatork\u0105, ale mia\u0142a klientel\u0119, w czasie wojny zosta\u0142a krawcow\u0105, bo jej m\u0105\u017c by\u0142 gdzie\u015b chyba w wojsku i podobno razem z wojskiem ucieka\u0142 przez granic\u0119 na W\u0119gry. No, a ona zosta\u0142a sama, i otworzy\u0142a sobie taki warsztat krawiecki. I przyj\u0119\u0142a kursantki, nas by\u0142o sze\u015b\u0107, uczy\u0142a nas kroju i szycia, a niezale\u017cnie od tego korzysta\u0142a z tego, \u017ce my\u015bmy tam r\u0119cznie wyka\u0144cza\u0142y rzeczy, kt\u00f3re ona szy\u0142a zarobkowo. Mia\u0142a ju\u017c klientel\u0119, tak\u017ce Niemki tam przychodzi\u0142y. <\/p>\n<p>Wtedy, w czterdziestym roku, to jeszcze mo\u017cna si\u0119 by\u0142o jako tako porusza\u0107. Ale ju\u017c by\u0142o bardzo nieprzyjemnie, ju\u017c co par\u0119 dni pojawia\u0142 si\u0119 jaki\u015b afisz, czego [\u017bydom] nie wolno robi\u0107, a co trzeba odda\u0107. Nie wolno by\u0142o mie\u0107 futer, herbaty, itd., i to od razu kara \u015bmierci za wszystko. Afisze by\u0142y po polsku i po niemiecku. Wtedy te\u017c nie wolno by\u0142o nosi\u0107 brody i odby\u0142o si\u0119 takie straszne i dla nas bolesna zdarzenie, \u017ce przyszed\u0142 fryzjer do domu, i \u015bcina\u0142 mojemu tacie brod\u0119, \u017ceby m\u00f3g\u0142 gdzie\u015b wyj\u015b\u0107 na ulic\u0119, bo jak nie, to Niemcy \u0142apali i wyrywali t\u0119 brod\u0119. My\u015bmy bardzo ci\u0119\u017cko to prze\u017cyli, wszyscy p\u0142akali\u015bmy. Ile nas by\u0142o w domu, to\u015bmy p\u0142akali, \u0142\u0105cznie z tat\u0105. Oczywi\u015bcie dziadek te\u017c \u015bcina\u0142 brod\u0119, nie wiem, jak to u niego tam wtedy wygl\u0105da\u0142o, ale pami\u0119tam, \u017ce dziadek m\u00f3j bez brody, to my\u015bmy tak \u017cartowali w domu, \u017ce wygl\u0105da jak stary g\u00f3ral. Bo by\u0142 bardzo wysoki, taki pot\u0119\u017cny. Tato nie mia\u0142 bardzo d\u0142ugiej brody, ale i to trzeba by\u0142o zgoli\u0107. I to nie goli\u0142o si\u0119 maszynk\u0105, tylko jakim\u015b takim paskudztwem, kt\u00f3re si\u0119 razol nazywa\u0142o, jaki\u015b chemiczny \u015brodek. Najpierw \u015bcina\u0142 tam no\u017cyczkami, a potem tym razolem, bo to by\u0142 mniejszy grzech, je\u017celi to si\u0119 tym razolem, nie wiem dlaczego to tak\u2026 Pami\u0119tam jak dzi\u015b t\u0119 sytuacj\u0119 w pokoju, wiem, gdzie kt\u00f3re z nas sta\u0142o, jak t\u0119 brod\u0119 \u015bcinali. Tata w og\u00f3le ograniczy\u0142 wychodzenie, bo wci\u0105\u017c s\u0142ycha\u0107 by\u0142o, \u017ce tego z\u0142apali, temu gdzie\u015b wyszarpali brod\u0119, tego zabrali i nie wiadomo, co si\u0119 z nim sta\u0142o. W tym czasie to ja z moj\u0105 siostr\u0105 uczy\u0142y\u015bmy si\u0119 niemieckiego, i albo mnie, albo siostr\u0119 tata posy\u0142a\u0142, \u017ceby i\u015b\u0107 tam na r\u00f3g, gdzie sta\u0142 s\u0142up og\u0142oszeniowy, i gdzie by\u0142y najnowsze og\u0142oszenia, czego nie wolno. I ja to musia\u0142am bardzo starannie przeczyta\u0107 i powt\u00f3rzy\u0107, a potem tata zadawa\u0142 pytania, i jak nie umia\u0142am na kt\u00f3re\u015b pytanie odpowiedzie\u0107, to bardzo si\u0119 denerwowa\u0142, tak\u017ce ja prawie na pami\u0119\u0107 si\u0119 uczy\u0142am, czego zabronili. <\/p>\n<p>Wtedy jeszcze byli\u015bmy sami w naszym domu, ale ju\u017c z ko\u0144cem czterdziestego albo w pocz\u0105tku czterdziestego pierwszego zacz\u0119to z niekt\u00f3rych dzielnic wyrzuca\u0107 \u017byd\u00f3w, a poza tym przyszed\u0142 ca\u0142y transport \u017byd\u00f3w, bodaj\u017ce z P\u0142ocka. I tych ludzi musia\u0142a gmina \u017cydowska gdzie\u015b rozmie\u015bci\u0107. A wobec tego, \u017ce my\u015bmy mieli dwa pokoje, to jeden pok\u00f3j nam zabrali i do tego pokoju wpakowali jak\u0105\u015b pi\u0119cioosobow\u0105 rodzin\u0119. I my pi\u0119cioro te\u017c w jednym mieli\u015bmy by\u0107, ale \u017ce mama nie chcia\u0142a mebli tam zostawi\u0107, to w tym drugim pokoju w og\u00f3le nie by\u0142o jak przej\u015b\u0107, bo te meble z pierwszego te\u017c dosz\u0142y do tego drugiego. Strasznie by\u0142o ciasno, i to byli ludzie zupe\u0142nie innego pokroju. By\u0142y dziewczyny, kt\u00f3re chodzi\u0142y z ch\u0142opcami i to zupe\u0142nie takie towarzystwo nie dla nas. Podj\u0119li\u015bmy wi\u0119c du\u017co stara\u0144, \u017ceby si\u0119 jako\u015b tej rodziny pozby\u0107. Trwa\u0142o to par\u0119 miesi\u0119cy, ale jednak uda\u0142o si\u0119 to za\u0142atwi\u0107, i mieli\u015bmy z powrotem sw\u00f3j pok\u00f3j. Ale to ju\u017c by\u0142 wtedy czterdziesty drugi rok i wtedy by\u0142a pierwsza du\u017ca akcja [likwidacji \u017byd\u00f3w] , przy kt\u00f3rej bardzo du\u017co ludzi zgin\u0119\u0142o. Nam si\u0119 uda\u0142o, bo Niemcy szukali wed\u0142ug listy nazwisk, i jak znale\u017ali kogo\u015b, to zabierano wszystkich, kt\u00f3rzy tam mieszkali. A nas na li\u015bcie nie by\u0142o. W tej pierwszej akcji du\u017co os\u00f3b zabrano, du\u017co zastrzelono na miejscu, w mieszkaniach albo na podw\u00f3rzach. I du\u017co wyprowadzono na pobliski cmentarz, i tam zastrzelono. Reszt\u0119 wywieziono gdzie\u015b niedaleko, nad tak\u0105 rzeczk\u0119 jak\u0105\u015b, to by\u0142a rzeka Bia\u0142a bodaj\u017ce, i tam zastrzelono. To ju\u017c by\u0142a taka pierwsza masowa egzekucja. <\/p>\n<p>Przed pierwsz\u0105 akcj\u0105 [czerwiec 1942] getto jeszcze nie by\u0142o zamkni\u0119te, i nasz dom jeszcze wtedy zosta\u0142 w tym getcie. Natomiast po tej akcji, to \u015bcie\u015bniono getto i zamkni\u0119to parkanem, i ten dom, w kt\u00f3rym my\u015bmy mieszkali, znalaz\u0142 si\u0119 poza gettem. I wtedy musieli\u015bmy si\u0119 przeprowadzi\u0107 do innego. Najpierw do dziadka na tydzie\u0144, mo\u017ce dwa. Potem ju\u017c i dziadka dom by\u0142 poza gettem, i my\u015bmy si\u0119 sprowadzili w okolic\u0119 tej w\u0142a\u015bnie rozbitej [zburzonej] synagogi. Tam mieszkali\u015bmy nad tak\u0105 piekarni\u0105, te\u017c w dwupi\u0119trowym domu i tam byli\u015bmy we dwie du\u017ce rodziny w dwupokojowym mieszkaniu. Ta druga rodzina, to byli pa\u0144stwo Frankowie, my\u015bmy ich nie znali wcze\u015bniej, dopiero tam w getcie si\u0119 poznali\u015bmy. To by\u0142o ma\u0142\u017ce\u0144stwo z dwoma synami. Dziadek nasz mieszka\u0142 oddzielnie, on by\u0142 ze swoj\u0105 drug\u0105 \u017con\u0105. Musieli si\u0119 wyprowadzi\u0107 ze swojego domu, i wprowadzili si\u0119 do takiej malutkiej izdebki niedaleko nas. Zreszt\u0105 wszystko by\u0142o niedaleko jak ju\u017c wszystko tak pozamykali. A do dziadka z kolei wprowadzi\u0142y si\u0119 jego dwie siostry bli\u017aniaczki &#8211;  Brajndla i Sara Lea, kt\u00f3re wysiedlono z D\u0105browy.<\/p>\n<p>Jak mieszkali\u015bmy ju\u017c w getcie, to mimo trudnych warunk\u00f3w nie by\u0142o taryfy ulgowej od zachowania koszerno\u015bci. Oczywi\u015bcie na tyle, na ile si\u0119 mog\u0142o [przestrzega\u0107]. Jedzenie musia\u0142o by\u0107 dalej koszerne, mama tych kanon\u00f3w nie \u0142ama\u0142a. G\u0142odni nie chodzili\u015bmy, przynajmniej na pocz\u0105tku. \u017beby zdoby\u0107 jedzenie trzeba by\u0142o po troch\u0119 wyprzedawa\u0107 to, co jeszcze zosta\u0142o. Tych dro\u017cszych rzeczy nie by\u0142o, bo futra itp. zabrali od razu, ale zawsze co\u015b tam jeszcze by\u0142o z jakich\u015b zapas\u00f3w, mo\u017ce z bi\u017cuterii, ja ju\u017c nie pami\u0119tam. To jedzenie by\u0142o ju\u017c do\u015b\u0107 prymitywne i ju\u017c nie by\u0142o \u017cadnej ryby czy czego\u015b takiego. Ryb\u0119 to si\u0119 robi\u0142o w tamtych czasach z jajka. Moczy\u0142o si\u0119 bu\u0142k\u0119 w wodzie, gotowa\u0142o si\u0119 jajko na twardo, i miesza\u0142o si\u0119 to wszystko z cebulk\u0105, robi\u0105c takie kulki i gotuj\u0105c je potem w takim samym sosie z warzyw, jaki si\u0119 robi do ryby. I to mia\u0142o smakowa\u0107 tak, jak ga\u0142ki z ryby. Czasami co\u015b mo\u017cna by\u0142o przeszmuglowa\u0107 spoza getta, z pracy my\u015bmy z siostr\u0105 przynosi\u0142y m\u0105k\u0119, cukier, a te siostry dziadka, kt\u00f3re z nim mieszka\u0142y gdzie\u015b tym handlowa\u0142y. <\/p>\n<p>Drug\u0105 akcj\u0119 [wrzesie\u0144 1942] prze\u017cyli\u015bmy, bo wszyscy si\u0119 gdzie\u015b pochowali\u015bmy. My\u015bmy z siostr\u0105 by\u0142y schowane w jednej piwnicy w naszym domu. Pami\u0119tam, \u017ce jak ostatnie osoby wesz\u0142y do tego schronu, to p\u00f3\u017aniej kto\u015b z zewn\u0105trz zamurowa\u0142 [to wej\u015bcie]. I tam uda\u0142o nam si\u0119 uratowa\u0107, a tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce mama i braciszek byli gdzie indziej, w jakim\u015b schowku przy ulicy Starod\u0105browskiej, a tata by\u0142 jeszcze gdzie indziej. Tata gdzie\u015b pracowa\u0142, ja ju\u017c teraz nie pami\u0119tam, co to by\u0142o. <\/p>\n<p>Pami\u0119tam za to \u015bwi\u0119to Jom Kipur w getcie, w 1942. By\u0142am wtedy zupe\u0142nie zbuntowana i postanowi\u0142am sobie nie po\u015bci\u0107, co wcale nie by\u0142o \u0142atwe, dlatego \u017ce mieli\u015bmy ju\u017c bardzo skromne zapasy i ma\u0142o by\u0142o w og\u00f3le do jedzenia. Mama robi\u0142a, co mog\u0142a, \u017ceby co\u015b tam by\u0142o. Zrobi\u0142a wi\u0119c z ziemniak\u00f3w takie ciastka, z ziemniaczanej m\u0105ki. Wszystko by\u0142o ca\u0142e, nie krojone i nie tkni\u0119te, wi\u0119c wcale nie by\u0142o \u0142atwo, ale ja sobie postanowi\u0142am, \u017ce z\u0142ami\u0119 ten post i przegryz\u0142am tam co\u015b, by\u0142am tak samo g\u0142odna jak gdybym nie jad\u0142a, a nawet jeszcze gorzej. Ale udowodni\u0142am sobie, \u017ce nie padn\u0119 trupem, bo mi si\u0119 wydawa\u0142o, \u017ce jak ja w Jom Kipur co\u015b zjem, to znaczy, \u017ce od razu umr\u0119. Na rozum wiedzia\u0142am, \u017ce nie, wi\u0119c postanowi\u0142am sobie to udowodni\u0107. I zrobi\u0142am to w najwi\u0119kszej tajemnicy, nikt si\u0119 nigdy o tym z rodziny nie dowiedzia\u0142, \u017ce ja sobie pozwoli\u0142am na to, \u017ce w te ostatnie Jom Kipur, kiedy jeszcze byli rodzice, to ja nie po\u015bci\u0142am. <\/p>\n<p>A przy trzeciej akcji [listopad 1942] straci\u0142am rodzin\u0119, tylko siostra zosta\u0142a. To by\u0142o jesieni\u0105 czterdziestego drugiego roku. W tym dniu, kiedy by\u0142a akcja siostra by\u0142a w pracy, a ja tydzie\u0144 wcze\u015bniej uciek\u0142am z getta i przechowywa\u0142a mnie ta moja kole\u017canka szkolna, o kt\u00f3rej m\u00f3wi\u0142am, Gabriela z domu Niedojad\u0142o. Siostra opowiada\u0142a p\u00f3\u017aniej, jak to si\u0119 sta\u0142o. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce rodzice ukryli si\u0119 w tej samej piwnicy, w kt\u00f3rej przy poprzedniej akcji my z siostr\u0105 [by\u0142y\u015bmy], ale kto\u015b doni\u00f3s\u0142. Doni\u00f3s\u0142 kto\u015b, kogo zabrano. On si\u0119 znalaz\u0142 na stacji kolejowej i powiedzia\u0142, \u017ce on powie, gdzie s\u0105 \u017bydzi. To te\u017c by\u0142 \u017byd. My\u015bla\u0142, \u017ce si\u0119 uratuje. A by\u0142 nawet taki wypadek, \u017ce syn, kt\u00f3ry by\u0142 w tej \u017cydowskiej policji, doni\u00f3s\u0142 na w\u0142asn\u0105 matk\u0119, [powiedzia\u0142], gdzie by\u0142a przechowana. Podobno podszed\u0142 tam do tego bunkra, gdzie matka si\u0119 chowa\u0142a i powiedzia\u0142: \u201eNie b\u00f3j si\u0119, wyjd\u017a, nie b\u00f3j si\u0119. Chod\u017a nie b\u00f3j si\u0119, nic ci si\u0119 nie stanie\u201d. I ta matka wysz\u0142a. I jemu p\u00f3\u017aniej tak urz\u0105dzono, \u017ce jak on prowadzi\u0142 ludzi do pracy [6], to \u017ceby mu dokuczy\u0107 kto\u015b z pierwszych rz\u0119d\u00f3w wo\u0142a\u0142 ten tekst: \u201eChod\u017a nie b\u00f3j si\u0119\u201d, kto\u015b inny zawo\u0142a\u0142: \u201eNic ci si\u0119 nie stanie\u201d i tak powtarzano to, a on si\u0119 ogl\u0105da\u0142 i nigdy nie m\u00f3g\u0142 z\u0142apa\u0107, tego, kto mu tak dokucza. <\/p>\n<p>Ja wiedzia\u0142am, \u017ce b\u0119dzie kolejna akcja, niewiadomo sk\u0105d, ale wi\u0119kszo\u015b\u0107 wiedzia\u0142a, m\u00f3wi\u0142o si\u0119 o tym, przewidywano, czasem niedok\u0142adnie, czasem to by\u0142o wcze\u015bniej ni\u017c m\u00f3wiono, czasem par\u0119 dni p\u00f3\u017aniej, ale wiedzia\u0142o si\u0119, \u017ce b\u0119dzie. Jak zacz\u0119to m\u00f3wi\u0107 o tym, \u017ce w\u0142a\u015bnie ma by\u0107 akcja, to ja w niedziel\u0119 wysz\u0142am z getta, a w nast\u0119pn\u0105 zabrali moich rodzic\u00f3w i braciszka. Pami\u0119tam, \u017ce po\u017cegna\u0142am si\u0119 z rodzicami, a braciszek bardzo p\u0142aka\u0142, \u017cebym jego zabra\u0142a, co nie wchodzi\u0142o w gr\u0119 z wielu wzgl\u0119d\u00f3w. Tata zreszt\u0105 nie aprobowa\u0142 mojego wyj\u015bcia, powiedzia\u0142, \u017ce skoro ja tak decyduj\u0119, to tam gdzie chodzi o kwestie \u017cycia, to jemu nie wolno powiedzie\u0107 nie. Ale uwa\u017ca\u0142, \u017ce to, co wszystkich spotka, to i mnie spotka, \u017ce nie powinnam szuka\u0107 innego losu. Po po\u017cegnaniach da\u0142am zna\u0107 tej mojej kole\u017cance Gabrieli. Ja j\u0105 widzia\u0142am kilka razy, jak nas prowadzono do pracy poza gettem. Bo i ja i siostra pracowa\u0142y\u015bmy w takiej niemieckiej firmie Madritsch, gdzie szy\u0142y\u015bmy. A ta kole\u017canka mieszka\u0142a przy ulicy Lwowskiej, kt\u00f3ra by\u0142a granic\u0105 getta, przy kt\u00f3rej mie\u015bci\u0142 si\u0119 tak\u017ce ten zak\u0142ad, gdzie pracowa\u0142am. I ta dziewczyna przysz\u0142a kilka razy do mnie w czasie pracy, i sama nawet zaproponowa\u0142a, \u017ce w razie czego mnie przechowa, tylko musi to uzgodni\u0107 ze swoj\u0105 mam\u0105. To byli bardzo kochani ludzie, i jej mama wyrazi\u0142a zgod\u0119.<\/p>\n<p>W tamt\u0105 sobot\u0119 da\u0142am wi\u0119c zna\u0107 tej kole\u017cance przez p\u0142ot. Zawo\u0142a\u0142am jakiego\u015b dzieciaka i powiedzia\u0142am, \u017ce dostanie ode mnie pieni\u0105dze, jak p\u00f3jdzie do tego sklepu, w kt\u00f3rym pracowa\u0142a moja kole\u017canka. Ona przysz\u0142a i um\u00f3wi\u0142am si\u0119 z ni\u0105, \u017ce ona przyjdzie nazajutrz w niedziel\u0119 &#8211; my\u015bmy p\u00f3\u0142 dnia w niedziel\u0119 te\u017c pracowali &#8211; \u017ce przyjdzie tam na Lwowsk\u0105 do mojej pracy, i \u017ce mnie stamt\u0105d wydostanie. Ja w og\u00f3le nie mia\u0142am prawa w t\u0119 niedziel\u0119 tam by\u0107, bo przy tej drugiej akcji nie dosta\u0142am piecz\u0105tki, siostra dosta\u0142a a ja nie, i dlatego straci\u0142am prawo do wychodzenia. Ale wobec tego, \u017ce tamci, kt\u00f3rzy nas prowadzili do pracy znali mnie z widzenia i nie orientowali si\u0119, kto jeszcze mo\u017ce wychodzi\u0107, a kto ju\u017c nie, to ja wysz\u0142am i zosta\u0142am. Zosta\u0142am w ubikacji na pi\u0119trze i tam sta\u0142am kilka godzin, a\u017c si\u0119 zrobi\u0142o ciemno.<\/p>\n<p>Stamt\u0105d ta kole\u017canka mnie p\u00f3\u017aniej wzi\u0119\u0142a. Z wielkimi k\u0142opotami, bo brama by\u0142a zamkni\u0119ta, ona tam nabuja\u0142a co\u015b, \u017ceby j\u0105 ten dozorca wpu\u015bci\u0142 i potem strasznie si\u0119 ba\u0142a, jak my wyjdziemy. Ona wesz\u0142a i powiedzia\u0142a, \u017ce musi skorzysta\u0107 z ubikacji, ni st\u0105d ni zow\u0105d w domu, gdzie brama by\u0142a zamkni\u0119ta na klucz. I ten dozorca nie wiedzia\u0142, co ona chce, wpu\u015bci\u0142 j\u0105, ale powiedzia\u0142, \u017ce mo\u017ce i\u015b\u0107 tutaj na parter, ale szybko. A ona wiedzia\u0142a, \u017ce ja jestem na pi\u0119trze, wi\u0119c pobieg\u0142a na pi\u0119tro. Znalaz\u0142a mnie, i m\u00f3wi: \u201eJezus, Maria, co ja zrobi\u0119 teraz? On mnie widzia\u0142 przecie\u017c, on mi otworzy\u0142\u201d. Ja sobie przygotowa\u0142am jakie\u015b pieni\u0105dze. Ona sz\u0142a pierwsza, i on ju\u017c chcia\u0142 za ni\u0105 t\u0105 bram\u0119 zamkn\u0105\u0107, a tu patrzy jedna wesz\u0142a, dwie wychodz\u0105! Nie wiedzia\u0142, co si\u0119 dzieje. Wtedy mu wepchn\u0119\u0142am w r\u0119k\u0119 te pieni\u0105dze i w nogi od razu, ona mnie pod pach\u0119 wzi\u0119\u0142a i posz\u0142y\u015bmy &#8211; wieczorem, bez opaski. I tak dotar\u0142am do jej mieszkania.<\/p>\n<p>W ten spos\u00f3b uda\u0142o mi si\u0119 uciec. Z tym, \u017ce nie mia\u0142am odpowiednich papier\u00f3w, i nie mog\u0142am si\u0119 potem nigdzie pokaza\u0107 i stamt\u0105d gdzie\u015b wyjecha\u0107. Wyrobi\u0142am sobie jak\u0105\u015b legitymacj\u0119, ale to nie by\u0142a prawdziwa kenkarta, kt\u00f3ra by\u0142a potrzebna do swobodnego poruszania si\u0119. Na to potrzebne by\u0142y pieni\u0105dze, a ja wtedy jeszcze nie mog\u0142am sobie na to pozwoli\u0107. To sobie wyrobi\u0142am ten fa\u0142szywy Ausweiss na jej imi\u0119 i nazwisko, wi\u0119c u niej z tymi papierami nie mog\u0142am by\u0107 oficjalnie, tak\u017ce musia\u0142am by\u0107 ukryta. A tydzie\u0144 po mojej ucieczce by\u0142a ta trzecia akcja w getcie. Moja siostra by\u0142a w pracy i kiedy ona wr\u00f3ci\u0142a, to ju\u017c nie by\u0142o rodzic\u00f3w ani brata, w mi\u0119dzy czasie ich wzi\u0119li. Ja potem by\u0142am jeszcze par\u0119 tygodni u tej kole\u017canki. Ale siostra rozpacza\u0142a okropnie, \u017cebym wr\u00f3ci\u0142a, bo zasta\u0142a puste mieszkanie i nie mog\u0142a sobie miejsca znale\u017a\u0107. I jak okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nie mog\u0142am stamt\u0105d nigdzie wyjecha\u0107, to zdecydowa\u0142am si\u0119 wr\u00f3ci\u0107 do getta. Wmawia\u0142am sobie, \u017ce jak wr\u00f3c\u0119 i uda mi si\u0119 gdzie\u015b t\u0119 fa\u0142szyw\u0105 kenkart\u0119 za\u0142atwi\u0107, to jeszcze si\u0119 wydostan\u0119 p\u00f3\u017aniej z getta. I po prostu wr\u00f3ci\u0142am do getta, wprowadzi\u0142 mnie z kolei brat tej mojej kole\u017canki, wesz\u0142am do getta razem z wracaj\u0105cymi z pracy. <\/p>\n<p>A rodzice i braciszek zgin\u0119li w Be\u0142\u017ccu [7]. Wiem o tym, bo bracia Gabrieli pracowali na kolei, i s\u0142ysza\u0142am b\u0119d\u0105c u niej, jak m\u00f3wili, \u017ce musieli zawie\u017a\u0107 wagony z \u017bydami do Be\u0142\u017cca, i tam Niemcy kazali im czeka\u0107, i po jakim\u015b czasie oddali im puste wagony.<\/p>\n<p>Jak wr\u00f3ci\u0142am do getta, to nie mia\u0142am prawa do pracy, i z najwi\u0119kszym trudem uda\u0142o si\u0119 w ko\u0144cu za\u0142atwi\u0107, \u017ce dosta\u0142am si\u0119 z powrotem do tamtego zak\u0142adu. Tam pracowa\u0142am razem z siostr\u0105 jeszcze rok, do ko\u0144ca lata 1943. Skoszarowani byli\u015bmy w takim domu przy granicy getta, przy ulicy Lwowskiej, ca\u0142y dom nam oddano, po sze\u015b\u0107 &#8211; osiem dziewczyn mieszka\u0142o w jednym pokoju. Podzielono wtedy getto na cz\u0119\u015b\u0107 pracuj\u0105cych i niepracuj\u0105cych, my\u015bmy mieszka\u0142y w tej pierwszej cz\u0119\u015bci, a\u017c do likwidacji getta, na prze\u0142omie lata i jesieni 1943 [editor\u2019s note: ca\u0142kowita likwidacja getta nast\u0105pi\u0142a w listopadzie 1943].<\/p>\n<p>P\u00f3\u017aniej okaza\u0142o si\u0119, \u017ce to jeszcze nie by\u0142a ca\u0142kowita likwidacja, ale wi\u0119kszo\u015b\u0107 os\u00f3b wywieziono. Trzymano nas najpierw dwa dni pod rz\u0105d na placu autobusowym. Trzeba by\u0142o kl\u0119cze\u0107. I w jednym dniu ludzi zabrano do obozu, do P\u0142aszowa [8] a w drugim dniu reszta posz\u0142a wprost do O\u015bwi\u0119cimia i stamt\u0105d nikt nie prze\u017cy\u0142. I w tym drugim dniu by\u0142 m\u00f3j dziadek i te ciotki. A ja z siostr\u0105 trafi\u0142y\u015bmy do P\u0142aszowa. Zdaje si\u0119, \u017ce nas wywie\u017ali w czwartek, a ich w pi\u0105tek. W ka\u017cdym razie oni wszyscy zgin\u0119li. A ja razem z siostr\u0105 dosta\u0142am si\u0119 do P\u0142aszowa i tam by\u0142am jeszcze rok. <\/p>\n<p>W P\u0142aszowie pracowa\u0142y\u015bmy w tej samej firmie, kt\u00f3ra tam si\u0119 przenios\u0142a. Bo ten ca\u0142y zarz\u0105d firmy by\u0142 z Krakowa. Tam pracowali\u015bmy na dwie zmiany i zmiana dzienna by\u0142a prawie ca\u0142a z Krakowa, ci, co ju\u017c w P\u0142aszowie byli wcze\u015bniej. A my przez d\u0142u\u017cszy czas w\u0142a\u015bciwie ci\u0105gle mieli\u015bmy noc. A w dzie\u0144 \u0142apali na branie krwi. \u0141apali i brali krew dla \u017co\u0142nierzy. I to ju\u017c im nie przeszkadza\u0142o, \u017ce to by\u0142a \u017cydowska krew. Zakwaterowani byli\u015bmy w barakach, po sto os\u00f3b, mo\u017ce po dwie\u015bcie, nie pami\u0119tam tak dok\u0142adnie. Z jedzeniem tam u Madritscha, gdzie pracowa\u0142am, by\u0142o jeszcze nie najgorzej, dlatego \u017ce on postara\u0142 si\u0119 o dodatkowy chleb. I nie tak\u0105 glin\u0119, kt\u00f3r\u0105 tam nam dawano, tylko dla jego pracownik\u00f3w przywo\u017cono chleb gdzie\u015b z wolno\u015bci, i dostawa\u0142y\u015bmy tam \u0107wiartk\u0119 chleba za wyrobienie pracy ponad norm\u0119. Wiec my\u015bmy razem, te, kt\u00f3re lepiej szy\u0142y, szy\u0142y ile mog\u0142y bior\u0105c robot\u0119 za te, kt\u00f3re szy\u0142y wolniej. Na przyk\u0142ad ja szy\u0142am wi\u0119cej i jak dosta\u0142am p\u00f3\u017aniej jeszcze p\u00f3\u0142 chleba, dwa razy \u0107wiartk\u0119 za t\u0105 ponad norm\u0119, to\u015bmy to dzieli\u0142y i tak na wszystkie. Tak dotrwa\u0142am do sierpnia 1944, kiedy wywie\u017ali nas do O\u015bwi\u0119cimia. Par\u0119 miesi\u0119cy wcze\u015bniej przyjecha\u0142 do nas transport W\u0119gierek, kt\u00f3re by\u0142y ju\u017c w O\u015bwi\u0119cimiu, i z O\u015bwi\u0119cimia, nie wiadomo na jakiej zasadzie przys\u0142ano je do P\u0142aszowa. One by\u0142y ogolone i wszystkie nosi\u0142y jakie\u015b szare suknie i w og\u00f3le wygl\u0105da\u0142y jak nie z tej ziemi. Potem razem z tym transportem zabrano cz\u0119\u015b\u0107 P\u0142aszowa do O\u015bwi\u0119cimia i nas nazwano \u201ew\u0119gierski transport\u201d przez to, \u017ce ich tam by\u0142o du\u017co. Wi\u0119cej ich by\u0142o ni\u017c naszych. <\/p>\n<p>W O\u015bwi\u0119cimiu nam ogolono g\u0142owy, zabrano nam odzie\u017c i zapakowano nas do takich barak\u00f3w, gdzie ju\u017c by\u0142o chyba tysi\u0105c os\u00f3b. Dok\u0142adnie to by\u0142o w Birkenau. Jaki\u015b czas uda\u0142o mi si\u0119, \u017ce pracowa\u0142am jako sprz\u0105taczka u funkcyjnych, zanosi\u0142am co\u015b do prania, sprz\u0105ta\u0142am, zamiata\u0142am, o takie rzeczy. Ale p\u00f3\u017aniej pracowali\u015bmy fizycznie, ja ju\u017c wtedy ledwie \u017cy\u0142am. Prowadzono nas wtedy do kopania nowego koryta Wis\u0142y, i to by\u0142 najgorszy okres. W Brzezince trzyma\u0142y\u015bmy si\u0119 razem z siostr\u0105 i jeszcze trzema kole\u017cankami, kt\u00f3re zna\u0142y\u015bmy z P\u0142aszowa. A\u017c do momentu, kiedy by\u0142 jeden transport z O\u015bwi\u0119cimia, z kt\u00f3rego nikt si\u0119 p\u00f3\u017aniej nie uratowa\u0142, bo wszyscy zgin\u0119li utopieni w Stutthofie [9]. Do tego transportu by\u0142y\u015bmy wszystkie zaszeregowane, ale mnie i siostr\u0119 zdo\u0142a\u0142 w ostatniej chwili uratowa\u0107 nasz wujek. A te kole\u017canki pojecha\u0142y. Pami\u0119tam, \u017ce sta\u0142y\u015bmy ju\u017c na placu, gotowe do wyj\u015bcia. Ale uda\u0142o nam si\u0119 da\u0107 zna\u0107 temu wujkowi za drutami, on s\u0105siadowa\u0142 przez druty z nami. To by\u0142 drugi m\u0105\u017c mojej cioci Beli, siostry mojej mamy, on nas wcze\u015bniej pozna\u0142, jak przyjecha\u0142y\u015bmy do O\u015bwi\u0119cimia. Uda\u0142o nam si\u0119 da\u0107 zna\u0107, \u017ce jeste\u015bmy w tym transporcie, i on szybko wzi\u0105\u0142 nasze numery tatua\u017cu. I prawie \u017ce w ostatniej chwili przysz\u0142a jaka\u015b z tych funkcyjnych, przechodzi\u0142a wzd\u0142u\u017c szeregu i wywo\u0142ywa\u0142a te numery. My\u015bmy si\u0119 zg\u0142osi\u0142y, ona tylko sprawdzi\u0142a, czy to te i m\u00f3wi: znikajcie. I powiedzia\u0142a, kt\u00f3r\u0119dy mamy ucieka\u0107 i wr\u00f3ci\u0142y\u015bmy do obozu, kt\u00f3ry by\u0142 prawie opustosza\u0142y i zosta\u0142y\u015bmy jeszcze kilka miesi\u0119cy, do ko\u0144ca grudnia 1944. <\/p>\n<p>30 grudnia 1944 ja z siostr\u0105 dosta\u0142y\u015bmy si\u0119 do Bergen-Belsen [10] w jednym z ostatnich masowych transport\u00f3w. To ju\u017c by\u0142 taki transport, \u017ce nast\u0119pny po nas ju\u017c gnano pieszo. To by\u0142a zima i nam dano worki papierowe, do kt\u00f3rych my\u015bmy mia\u0142y pow\u0142azi\u0107. Wi\u0105za\u0142o si\u0119 to przy szyi, \u017ceby nie marzn\u0105\u0107 i jeszcze, jak kto\u015b mia\u0142 co\u015b, to ponapycha\u0142 do \u015brodka, siana czy czego\u015b i jechali\u015bmy, chyba ze trzy dni. To by\u0142y zamkni\u0119te wagony i nawet by\u0142y w tych wagonach takie piecyki \u017celazne, i tam sobie ci Niemcy, co nas pilnowali, co\u015b grzali, nawet czasem, jak dobry [Niemiec] by\u0142, to pozwoli\u0142 skorzysta\u0107. W czasie jak jechali\u015bmy to by\u0142 Sylwester i s\u0142yszeli\u015bmy, jak jechali\u015bmy przez Niemcy r\u00f3\u017cne takie zabawy i okrzyki. No i wy\u0142adowano nas pod tym Bergen-Belsen i prowadzono p\u00f3\u017aniej jeszcze pieszo spory kawa\u0142. Upchni\u0119to nas potem w barakach, gdzie warunki by\u0142y zupe\u0142nie prymitywne i strasznie du\u017co nas na jeden barak przypada\u0142o. No i tam w\u0142a\u015bciwie po bardzo kr\u00f3tkim czasie zacz\u0119\u0142a si\u0119 g\u0142od\u00f3wka. Pracy tam ju\u017c raczej nie by\u0142o, chyba, \u017ce komu\u015b si\u0119 uda\u0142o, to m\u00f3g\u0142 si\u0119 dosta\u0107 gdzie\u015b do kuchni czy do obieralni. Mnie si\u0119 akurat uda\u0142o. Jaki\u015b czas pracowa\u0142am w obieralni. Do tego mia\u0142am kole\u017cank\u0119, kt\u00f3r\u0105 zna\u0142am jeszcze z O\u015bwi\u0119cimia, kt\u00f3ra pracowa\u0142a w kuchni i ona tam na przyk\u0142ad wykrada\u0142a troch\u0119 soli. Za s\u00f3l mo\u017cna by\u0142o wszystko dosta\u0107, s\u00f3l by\u0142a na wag\u0119 z\u0142ota. Wi\u0119c ja jej tam czasem pilnowa\u0142am tej soli, bo to przecie\u017c krad\u0142y [wi\u0119\u017aniarki]. Zabiera\u0142y jedna drugiej. Jak sama pracowa\u0142am w obieralni, to jakiego\u015b ziemniaka pokrojonego w plasterki przeszmuglowa\u0142am, to by\u0142o bardzo niebezpieczne. Albo kawa\u0142eczek brukwi, to si\u0119 kroi\u0142o w plastry, i wk\u0142ada\u0142am sobie do r\u0119kaw\u00f3w dlatego, \u017ce pod pachami to oni sprawdzali. Nie sprawdzali w \u0142okciach, wi\u0119c mo\u017cna by\u0142o jako\u015b zamocowa\u0107 niewielki plasterek, \u017ceby zanie\u015b\u0107 siostrze, bo ju\u017c wtedy by\u0142 wielki g\u0142\u00f3d. I jak si\u0119 przechodzi\u0142o tak\u0105 rewizj\u0119, to gdyby przy\u0142apali, to ju\u017c w\u0142a\u015bciwie wystarczy\u0142o, \u017ce pobili porz\u0105dnie, to ju\u017c nie wsta\u0142 taki kto\u015b. Opr\u00f3cz tego jeszcze by\u0142y takie, kt\u00f3re krad\u0142y zup\u0119, no i mo\u017cna by\u0142o handlowa\u0107 t\u0105 zup\u0105. Ja czasami dosta\u0142am do sprzedania taki kocio\u0142ek zupy, i jak mia\u0142o by\u0107 z niego trzydzie\u015bci porcji, to zrobi\u0142am, powiedzmy trzydzie\u015bci dwie, dzi\u0119ki czemu ja i siostra mia\u0142y\u015bmy zup\u0119. Tak\u0105 porcj\u0119 mo\u017cna by\u0142o te\u017c wymieni\u0107 na jaki\u015b kawa\u0142eczek margaryny albo kawa\u0142eczek tak zwanego blutwurst [kaszanka]. Poza tym by\u0142 jaki\u015b transport, powiedzmy z jakiego\u015b obozu pracy, a nie z obozu koncentracyjnego, to one jeszcze mia\u0142y jakie\u015b aspiracje, \u017ce potrzebne im by\u0142y nici. To my\u015bmy robi\u0142y nici, wyci\u0105ga\u0142y\u015bmy z koca i ja nawija\u0142am na jaki\u015b papierek i sprzedawa\u0142am. Nauczy\u0142am si\u0119 tak nawija\u0107, \u017ce to wygl\u0105da\u0142o jakby by\u0142o fabryczne. I sprzedawa\u0142am te nici za kawa\u0142eczek brukwi na przyk\u0142ad, takie interesy si\u0119 robi\u0142o. <\/p>\n<p>Siostra moja w tym czasie dos\u0142ownie nik\u0142a w oczach. Ona by\u0142a ode mnie starsza o trzy i p\u00f3\u0142 roku, a wszyscy m\u00f3wili: twoja ma\u0142a siostrzyczka. My\u015bleli, \u017ce ona jest znacznie m\u0142odsza ode mnie, a ja mia\u0142am dwadzie\u015bcia, a ona ju\u017c prawie dwadzie\u015bcia cztery lata. Jednak ona wygl\u0105da\u0142a na pi\u0119tna\u015bcie, bardzo \u017ale si\u0119 trzyma\u0142a. Ja przesz\u0142am tyfus w tym obozie i uda\u0142o mi si\u0119 z niego wygrzeba\u0107, ale ona jak zachorowa\u0142a, to s\u0142ab\u0142a z dnia na dzie\u0144. W tym czasie nie by\u0142o ju\u017c absolutnie \u017cadnego chleba (za to jak nas oswobodzili, to znale\u017ali\u015bmy ca\u0142e baraki od pod\u0142ogi do sufitu zawalone sple\u015bnia\u0142ym chlebem, bo nie dawano nam chleba, i on zalega\u0142). Nie dawano nam chleba tygodniami ca\u0142ymi, gdzie\u015b ju\u017c od stycznia, lutego. Przez te ostatnie dwa, trzy miesi\u0105ce, dostawali\u015bmy tylko raz dziennie zaparzon\u0105 brukiew, bez \u017cadnych dodatk\u00f3w, bez niczego, nawet bez soli, no zupe\u0142nie taka, na wp\u00f3\u0142 surowa. W tych w\u0142a\u015bnie warunkach siostra zachorowa\u0142a na tyfus. Pami\u0119tam, \u017ce le\u017ca\u0142a na tak zwanym \u201erewirze\u201d. Ten rewir to by\u0142 niby szpital, czyli takie miejsce, gdzie teoretycznie mo\u017cna by\u0142o spokojnie umrze\u0107, ale te\u017c nie do ko\u0144ca. Te\u017c le\u017ca\u0142y po dwie, trzy w jednym \u0142\u00f3\u017cku i wszy by\u0142y niesamowite. Wszy by\u0142y tak wielkie, \u017ce dos\u0142ownie jak mia\u0142am koc to w ka\u017cdym w\u0142\u00f3knie, gdzie by\u0142 i w\u0105tek i osnowa, to z ka\u017cdego takiego miejsca stercza\u0142a wesz. Te koce dos\u0142ownie chodzi\u0142y same. To by\u0142o ju\u017c w ostatnim okresie wojny, ja do siostry przychodzi\u0142am, jeszcze pr\u00f3bowa\u0142am jej co\u015b zorganizowa\u0107, co\u015b zanie\u015b\u0107 i ratowa\u0107 j\u0105. W tym czasie przyszli Anglicy, i nas oswobodzili. Sp\u00f3\u017anili si\u0119 nie du\u017co, gdyby powiedzmy przyszli tydzie\u0144 wcze\u015bniej, to mo\u017ce by\u0142aby jaka\u015b szansa. Mia\u0142am tak\u0105 kole\u017cank\u0119, kt\u00f3rej siostra te\u017c by\u0142a w takim stanie, i ona j\u0105 odratowa\u0142a, ale dos\u0142ownie w ostatniej chwili. Ale moja siostra by\u0142a ju\u017c wtedy zupe\u0142nie jak szkielet, i na wszystko by\u0142o za p\u00f3\u017ano. Pi\u0119tnastego kwietnia nas oswobodzono, a ona zmar\u0142a dwudziestego trzeciego. Ju\u017c kilka dni przed oswobodzeniem wiedzieli\u015bmy, na co si\u0119 zanosi. Chodzi\u0142y ju\u017c jakie\u015b s\u0142uchy, i Niemcy ju\u017c si\u0119 zwijali, coraz mniej ich by\u0142o, co chwil\u0119 wyje\u017cd\u017cali. Wiedzieli\u015bmy, \u017ce front si\u0119 zbli\u017ca. No a jak przyszli Anglicy, to przez g\u0142o\u015bniki powiedzieli, \u017ceby si\u0119 nie martwi\u0107, \u017ce ju\u017c jeste\u015bmy wolni. Pami\u0119tam, \u017ce zupe\u0142nie si\u0119 nie cieszy\u0142am, absolutnie nie potrafi\u0142am. Nie wierzy\u0142am, \u017ce to naprawd\u0119 koniec, nic do mnie nie dociera\u0142o.<\/p>\n<p>Po oswobodzeniu najpierw nas odwszawiono i troch\u0119 podkarmiono, i zacz\u0119to po jakim\u015b czasie przenosi\u0107 do innego miejsca. To by\u0142o w odleg\u0142o\u015bci dw\u00f3ch, trzech kilometr\u00f3w od samego obozu. Tam znajdowa\u0142y si\u0119 koszary, w kt\u00f3rych mieszkali W\u0119grzy, kt\u00f3rzy byli na us\u0142ugach Niemc\u00f3w. Ich stamt\u0105d wys\u0142ano i my\u015bmy dostali ca\u0142e miasteczko koszar. Dziesi\u0105tki budynk\u00f3w dwupi\u0119trowych, kt\u00f3re tworzy\u0142y takie czworok\u0105ty dooko\u0142a. By\u0142y te\u017c parterowe budynki na sto\u0142\u00f3wki, kino i budynek administracyjny. W pierwszym okresie z wi\u0119kszo\u015bci budynk\u00f3w zrobiono w\u0142a\u015bciwie szpitale. I wtedy tak ju\u017c mniej wi\u0119cej powsta\u0142 tam ob\u00f3z DP, to si\u0119 nazywa\u0142o, displaced persons. [Wi\u0119\u017aniowie hitlerowskich oboz\u00f3w koncentracyjnych i inne osoby przemieszczone wbrew swojej woli przez administracj\u0119 niemieck\u0105 w czasie wojny i po jej zako\u0144czeniu nazwane zosta\u0142y Displaced Persons i skoszarowane w specjalnych obozach, sk\u0105d wyje\u017cd\u017ca\u0142y do miejsc docelowych (ojczyzna, emigracja).] By\u0142y tam te\u017c transporty Polak\u00f3w z rob\u00f3t przymusowych. Na pocz\u0105tku by\u0142 jaki\u015b plan, \u017ceby nas przenie\u015b\u0107, i cz\u0119\u015b\u0107 ludzi za\u0142adowano do ci\u0119\u017car\u00f3wek i wys\u0142ano pod belgijsk\u0105 granic\u0119, ja by\u0142am tam mi\u0119dzy innymi. Najpierw zawie\u017ali nas do Diepholz [ dzisiaj Niemcy, 200 km od Hamburga], potem z tego Diepholz do Ling\u0119 [dzisiaj Niemcy, 60 km od Kolonii], tak nas przewozili co par\u0119 tygodni, w ko\u0144cu okaza\u0142o si\u0119, \u017ce zdecydowali si\u0119 nas z powrotem przywie\u017a\u0107 do Bergen-Belsen. <\/p>\n<p>W mi\u0119dzyczasie utworzono gimnazjum obozowe, i ja w\u0142a\u015bnie chodzi\u0142am do takiego gimnazjum. Uczyli w nim nauczyciele takich przedmiot\u00f3w, jacy si\u0119 trafili, wi\u0119c nie wszystkie przedmioty by\u0142y. Pami\u0119tam, \u017ce nie by\u0142o biologii. By\u0142a za to chemia, bo znalaz\u0142 si\u0119 chemik, by\u0142o co\u015b w rodzaju fizyki, niewiele tego by\u0142o. W tym czasie zacz\u0119li ju\u017c przyje\u017cd\u017ca\u0107 z Polski uchod\u017acy, byli tacy, kt\u00f3rzy albo prze\u017cyli wojn\u0119 w Rosji, albo gdzie\u015b na aryjskich papierach, w ka\u017cdym razie przyje\u017cd\u017ca\u0142y ca\u0142e transporty, mi\u0119dzy innymi z Rosji przedosta\u0142 si\u0119 m\u00f3j przysz\u0142y m\u0105\u017c, Leon. By\u0142 w Polsce i jak si\u0119 okaza\u0142o, \u017ce ju\u017c nikogo nie zasta\u0142, bo ca\u0142a jego rodzina zgin\u0119\u0142a, to te\u017c takim transportem przyjecha\u0142 do Bergen-Belsen, i my\u015bmy si\u0119 wtedy poznali. Ja jaki\u015b czas pracowa\u0142am jeszcze w administracji angielskiej tego obozu, tam powsta\u0142o biuro poszukiwa\u0144. Utworzono kartoteki i z ca\u0142ego \u015bwiata ludzie poszukiwali si\u0119 nawzajem. Nas poszukiwano i nasi poszukiwali po \u015bwiecie, wi\u0119c tam by\u0142 do\u015b\u0107 du\u017cy personel, i ja tam pisa\u0142am na maszynie, bo zna\u0142am niemiecki i angielski. Pami\u0119tam te\u017c, \u017ce wypisywa\u0142am nazwiska poszukiwanych na kliszy filmowej, kt\u00f3r\u0105 puszczano w kinie przed seansem, \u017ceby pom\u00f3c w poszukiwaniu. Par\u0119 os\u00f3b dzi\u0119ki temu si\u0119 odnalaz\u0142o.<\/p>\n<p>W obozie nie musieli\u015bmy pracowa\u0107 i chodzi\u0107 do szko\u0142y. To by\u0142o dobrowolne. Po prostu karmili nas, mieli\u015bmy takie bloczki, by\u0142y sto\u0142\u00f3wki, gdzie mieli\u015bmy przydzia\u0142y \u017cywno\u015bci. A jak zacz\u0119\u0142am pracowa\u0107, to nam p\u0142acono w papierosach i w czekoladzie. I to potem mo\u017cna by\u0142o gdzie\u015b zamienia\u0107. Natomiast pod koniec, tu\u017c przed naszym wyjazdem, by\u0142a pierwsza taka zamiana pieni\u0119dzy tych niemieckich, kt\u00f3re ju\u017c nie by\u0142y nic warte, odcina\u0142o si\u0119 ile\u015b tam tych zer, i wydrukowali nowe pieni\u0105dze. Wtedy ju\u017c odebra\u0142am swoj\u0105 ostatni\u0105 pensj\u0119 w biurze poszukiwa\u0144 ju\u017c w postaci marek, nie jakich\u015b papieros\u00f3w czy czego\u015b. Ob\u00f3z by\u0142 zamkni\u0119ty i by\u0142y bramy, przez kt\u00f3re normalnie mo\u017cna by\u0142o wychodzi\u0107 na wolno\u015b\u0107, ale raz czy dwa razy by\u0142y jakie\u015b incydenty i zamykano nam za kar\u0119 t\u0119 bram\u0119. Raz gdzie\u015b w okolicy, zgin\u0119\u0142a jaka\u015b krowa czy ciel\u0119, i podejrzewano, prawdopodobnie nie bez racji, \u017ce to zosta\u0142o ukradzione przez kogo\u015b z obozu. By\u0142y te\u017c jakie\u015b demonstracje wtedy, kiedy by\u0142a ta historia ze statkiem \u201eExodus\u201d. [editor\u2019s note: W lipcu 1947 r. brytyjskie okr\u0119ty wojenne zatrzyma\u0142y u wybrze\u017cy Palestyny statek &#8222;Exodus 1947&#8221; z 4,5 tys. \u017cydowskich uchod\u017ac\u00f3w na pok\u0142adzie. Si\u0142\u0105 zmuszono ich do zawr\u00f3cenia i udania si\u0119 do portu Marsylia we Francji. Nast\u0119pnie musieli pop\u0142yn\u0105\u0107 do portu Hamburg w Niemczech, gdzie policja si\u0142\u0105 zmusi\u0142a \u017byd\u00f3w do opuszczenia statku.] My\u015bmy wtedy pojechali demonstrowa\u0107 do Hamburga, gdzie ten okr\u0119t sta\u0142. <\/p>\n<p>\u015alub z m\u0119\u017cem brali\u015bmy w Bergen. To by\u0142o 11 wrze\u015bnia 1947 roku. \u015alub by\u0142 w urz\u0119dzie i pami\u0119tam, \u017ce m\u00f3j m\u0105\u017c nie rozumia\u0142 nic po niemiecku i nic nie m\u00f3wi\u0142. Tylko w odpowiednim momencie musia\u0142am mu da\u0107 zna\u0107, \u017ceby powiedzia\u0142 Ja [tak]. Niekt\u00f3rzy z cz\u0142onk\u00f3w rodziny do dzi\u015b nie mog\u0105 nam wybaczy\u0107, \u017ce nie by\u0142 to prawdziwy \u017cydowski \u015blub. Ale wtedy nikt o tym nie my\u015bla\u0142. Bergen to by\u0142o miasteczko jakie\u015b kilka kilometr\u00f3w od obozu. I to by\u0142 tak naprawd\u0119 jedyny kontakt wtedy z Niemcami. Wszystko reszt\u0119 mieli\u015bmy w obozie. By\u0142y opr\u00f3cz tego jeszcze kontakty handlowe. My\u015bmy wtedy dostawali kaw\u0119, kt\u00f3ra by\u0142a dla Niemc\u00f3w nieosi\u0105galna. Niemcy pij\u0105 du\u017co kawy, wi\u0119c oni si\u0119 wyprzedawali niekt\u00f3rzy do ostatka za kaw\u0119. Pami\u0119tam, \u017ce w Hamburgu kupi\u0142am sobie jak\u0105\u015b star\u0105 maszyn\u0119 do szycia, kt\u00f3r\u0105 mam do dzi\u015b dnia zreszt\u0105. W obozie mieszkali\u015bmy do 1948 roku, kiedy to zdecydowali\u015bmy si\u0119 na powr\u00f3t do Polski. Wszyscy nam bardzo odradzali. Ale ja chcia\u0142am si\u0119 uczy\u0107 dalej i wyobra\u017ca\u0142am sobie, \u017ce to jest mo\u017cliwe tylko w Polsce. Tak mi si\u0119 wydawa\u0142o. Poza tym by\u0142am bardzo zwi\u0105zana z j\u0119zykiem i jako\u015b nie wyobra\u017ca\u0142am sobie \u017cycia gdzie indziej. <\/p>\n<p>W Polsce przyjechali\u015bmy najpierw do Wroc\u0142awia, bo wtedy ju\u017c wiedzia\u0142am, \u017ce prze\u017cyli dwaj m\u0142odsi bracia mojej mamy, Rafael i Mozes. Oni byli w czasie wojny w Rosji, i potem przyjechali w\u0142a\u015bnie do Wroc\u0142awia. I przyjechali\u015bmy tu z takimi skrzyniami, w kt\u00f3rych mia\u0142am ca\u0142y dobytek, i t\u0119 maszyn\u0119 star\u0105 singerowsk\u0105, i jak\u0105\u015b siekier\u0119 mia\u0142am, kt\u00f3r\u0105 te\u017c zabra\u0142am. Pami\u0119tam, \u017ce strasznie si\u0119 ze mnie wy\u015bmiewali ci bracia mamy, jak widzieli tak\u0105 skrzyni\u0119, bo my\u015bleli, \u017ce ja skarby przywioz\u0142am z Niemiec, a ja tutaj z takim byle jakim dobytkiem przyjecha\u0142am. Pojecha\u0142am zaraz potem do \u0141odzi, szuka\u0107 kontaktu z pozosta\u0142\u0105 rodzin\u0105. I przyjecha\u0142am tam dos\u0142ownie w czasie, kiedy kuzynka Sara Lea [editor\u2019s note: c\u00f3rka Barucha, brata ojca Gizeli Fudem] ze swoim m\u0119\u017cem ju\u017c siedzieli na walizkach i wyje\u017cd\u017cali do Izraela. Tyle, \u017ce si\u0119 wtedy z ni\u0105 zobaczy\u0142am. Zdecydowa\u0142am si\u0119 wtedy zosta\u0107 we Wroc\u0142awiu. To by\u0142 ci\u0105gle rok czterdziesty \u00f3smy i od razu po dw\u00f3ch miesi\u0105cach pobytu w Polsce zdawa\u0142am na wst\u0119pny rok studi\u00f3w, wtedy jeszcze humanistycznych, bo mi si\u0119 wydawa\u0142o, \u017ce p\u00f3\u017aniej p\u00f3jd\u0119 na anglistyk\u0119, \u017ce to mi b\u0119dzie odpowiada\u0142o. Potem jednak okaza\u0142o si\u0119, \u017ce wol\u0119 przedmioty \u015bcis\u0142e, i przenios\u0142am si\u0119 na Politechnik\u0119, gdzie sko\u0144czy\u0142am budownictwo, studia in\u017cynierskie i magisterskie. W mi\u0119dzyczasie ju\u017c zacz\u0119\u0142am pracowa\u0107 w katedrze mechaniki budowli, pracowa\u0142am tam jako asystent przez dziewi\u0119\u0107 lat. A potem ju\u017c przesz\u0142am do biura projekt\u00f3w, gdzie pracowa\u0142am a\u017c do przej\u015bcia na emerytur\u0119.<\/p>\n<p>Nasza jedyna c\u00f3rka urodzi\u0142a si\u0119 w 1955. Ma na imi\u0119 Barbara, i mieszka aktualnie w USA. Studia sko\u0144czy\u0142a tutaj, to by\u0142a biochemia i w 1981 wyemigrowa\u0142a. Nie mog\u0142a tu miejsca znale\u017a\u0107. Poza tym wszyscy jej koledzy i kole\u017canki, wszystko to si\u0119 rozpierzch\u0142o po ca\u0142ym \u015bwiecie i ona w\u0142a\u015bciwie nie mog\u0142a si\u0119 odnale\u017a\u0107. Wobec tego, \u017ce ja mia\u0142am krewnych w Ameryce to ona si\u0119 zdecydowa\u0142a tam jecha\u0107. Pami\u0119tam, \u017ce jak by\u0142a jeszcze ma\u0142a, to by\u0142a straszn\u0105 patriotk\u0105 polsk\u0105, i w og\u00f3le, jak my\u015bmy zacz\u0119li przeb\u0105kiwa\u0107 o ewentualnym wyje\u017adzie do Izraela, to ona by\u0142a bliska samob\u00f3jstwa. To by\u0142o dla niej co\u015b absolutnie nie do przyj\u0119cia. By\u0142a ze mn\u0105 w Ameryce, kiedy mia\u0142a jedena\u015bcie lat, i tam po raz pierwszy zetkn\u0119\u0142a si\u0119 z lud\u017ami, kt\u00f3rzy \u017ale m\u00f3wili o Polsce. Bo to by\u0142a emigracja, kt\u00f3ra uciek\u0142a po pogromie kieleckim [11]. I ona bardzo to prze\u017cywa\u0142a. Raz tak si\u0119 zdarzy\u0142o, \u017ce jak zacz\u0119li co\u015b wygadywa\u0107, to ona w ciemn\u0105 noc z cudzego mieszkania uciek\u0142a, a ja j\u0105 szuka\u0142am po Nowym Yorku, w obcym mie\u015bcie. I ona si\u0119 dopiero potem troch\u0119 otworzy\u0142a. <\/p>\n<p>Ona zawsze wiedzia\u0142a, \u017ce jest \u017byd\u00f3wk\u0105, nic nie ukrywali\u015bmy, ale mia\u0142a ma\u0142y kontakt z praktyk\u0105 judaizmu, bo my\u015bmy \u017cadnych tradycji nie utrzymywali. Natomiast wszystkie kole\u017canki i koleg\u00f3w, mia\u0142a nie-\u017byd\u00f3w, wi\u0119c ona mia\u0142a choink\u0119 w domu (o czym p\u00f3\u017aniej tam w USA ju\u017c nie m\u00f3wi\u0142a, \u017ceby nie gorszy\u0107 kuzynki, kt\u00f3ra jest bardzo taka zachowawcza), i w og\u00f3le praktycznie to dla niej nie by\u0142o w tym \u017cadnego problemu. Natomiast jak pojecha\u0142a drugi raz do USA ju\u017c jako siedemnastoletnia dziewczyna, to zorientowa\u0142a si\u0119, jak to wygl\u0105da, i potem, jak przyjecha\u0142a, to postanowi\u0142a, \u017ce jak b\u0119dzie mie\u0107 rodzin\u0119, to jej dzieci b\u0119d\u0105 mia\u0142y co\u015b z judaizmu. Czyli jej bardzo brakowa\u0142o, \u017ce nie mia\u0142a w\u0142a\u015bciwie niczego. Tak\u017ce teraz maj\u0105c tam dwoje dzieci, ona jak nie zapomni, to pali \u015bwiece w pi\u0105tek wiecz\u00f3r, \u017ceby te dzieci to mia\u0142y. Obchodzi te\u017c niekt\u00f3re \u015bwi\u0119ta, na przyk\u0142ad Purim. Na \u015bwi\u0119ta Pesach by\u0142a kilka razy zapraszana do tej mojej pobo\u017cnej rodziny, wi\u0119c ona ju\u017c wie, jak to wygl\u0105da\u0142o, i dzieci jej wiedz\u0105, \u017ce s\u0105 \u017bydami. Jej m\u0105\u017c jest \u017bydem, ale z Bia\u0142orusi. On wyemigrowa\u0142 rok \u2013 dwa wcze\u015bniej od niej. Z ca\u0142\u0105 rodzin\u0105, on ma tam rodzic\u00f3w i siostr\u0119 i ciotk\u0119. Oni nie s\u0105 pobo\u017cni, on nawet w og\u00f3le si\u0119 w tych sprawach nie orientowa\u0142, dopiero ona go u\u015bwiadamia\u0142a i do dzi\u015b dnia mu si\u0119 to wszystko myli.<\/p>\n<p>Tu we Wroc\u0142awiu od pocz\u0105tku mieli\u015bmy kontakt ze \u015brodowiskiem \u017cydowskim zwi\u0105zanym z TSK\u017b-em. [12] Chodzili\u015bmy te\u017c do teatru \u017cydowskiego na \u015awidnickiej [13], wtedy jak jeszcze gra\u0142a tam Ida Kami\u0144ska [14] A z gmin\u0105 \u017cydowsk\u0105 to jedyny kontakt mam wtedy, kiedy bior\u0119 mac\u0119 na Pesach. Mam te\u017c legitymacj\u0119 zwi\u0105zku represjonowanych. I czasami chodzili\u015bmy na rocznic\u0119 powstania Getta Warszawskiego [15], bo m\u0105\u017c jest z Warszawy. Coraz bardziej topnieje grupka tych, kt\u00f3rzy tam przychodz\u0105. <\/p>\n<p>Nigdy nigdzie nie pr\u00f3bowa\u0142am jako\u015b utai\u0107 tego, \u017ce jestem \u017byd\u00f3wk\u0105. Moi wszyscy polscy koledzy i kole\u017canki w pracy zawsze wiedzieli. Ja tam ich uczy\u0142am nawet alfabetu hebrajskiego, nie wiem, czy jeszcze pami\u0119taj\u0105, ale uczy\u0142am ich podpisa\u0107 si\u0119. Nie znios\u0142abym tego, \u017ceby si\u0119 ukrywa\u0107. Jak w czasie wojny by\u0142am po tej aryjskiej stronie par\u0119 tygodni, to ta fa\u0142szywa sytuacja, kiedy nie mo\u017cna powiedzie\u0107 tego, co si\u0119 chce, by\u0142a dla mnie bardzo ci\u0119\u017cka do zniesienia. Dlatego p\u00f3\u017aniej ju\u017c nigdy tego nie ukrywa\u0142am. <\/p>\n<p>Pierwszy raz z antysemityzmem po wojnie zetkn\u0119\u0142am si\u0119 w 1956 [16]. Pracowa\u0142am wtedy przez kilka miesi\u0119cy w Gazoprojekcie, to by\u0142o biuro projektowe. Wtedy zacz\u0119\u0142a si\u0119 ta odwil\u017c. I wys\u0142ucha\u0142am wtedy przypadkowo &#8211; bo nie s\u0105dz\u0119, \u017ceby zrobili to specjalnie, \u017ceby mi dokuczy\u0107 &#8211; strasznie antysemickiej rozmowy na temat \u017byd\u00f3w, \u017ce dobra ta nagonka, bo mo\u017ce teraz p\u00f3jd\u0105 do pracy, niech troch\u0119 popracuj\u0105, i tak dalej\u2026 Bardzo to by\u0142o dla mnie szokuj\u0105ce, bo na studiach nie zetkn\u0119\u0142am si\u0119 z niczym takim. Pami\u0119tam tak\u017ce, i\u017c w 1968 by\u0142am w takim kiepskim nastroju, i prawdopodobnie mia\u0142am to na twarzy, bo nawet jeden kolega podszed\u0142, gdzie\u015b tam mnie na klatce schodowej spotka\u0142, poklepa\u0142 po ramieniu \u2013 Niech si\u0119 pani tyle nie martwi \u2013 on m\u00f3wi \u2013 Przedtem by\u0142o AK, teraz s\u0105 \u017bydzi, ludzie musz\u0105 na co\u015b narzeka\u0107. A w 1968 wobec tego, \u017ce ani nie by\u0142am w partii, ani nie mia\u0142am \u017cadnego stanowiska, to te\u017c nie ucierpia\u0142am [17]. Bo ucierpieli ci, kt\u00f3rzy mieli co\u015b do stracenia. A ja tego nie mia\u0142am. Ale pami\u0119tam t\u0119 nagonk\u0119 i w telewizji i w gazetach, i to, \u017ce coraz to nowi z tych resztek znajomych, kt\u00f3rych mia\u0142am, w jaki\u015b spos\u00f3b tam ucierpieli i zacz\u0119li wyje\u017cd\u017ca\u0107. No i to rozczarowanie, \u017ce zrozumieli\u015bmy, \u017ce w\u0142a\u015bciwie nie bardzo mamy tu co do szukania. Bo wtedy si\u0119 odzywa ta druga strona, bo jak jestem mi\u0119dzy \u017bydami nie z Polski, to si\u0119 czuj\u0119 bardzo polska, natomiast jak jestem mi\u0119dzy Polakami nie \u017bydami, to si\u0119 czuj\u0119 bardzo \u017cydowska. I na to nie ma rady, wi\u0119c bardzo w tym czasie to odczuwa\u0142am. To by\u0142o morze krzywd.<\/p>\n<p>Dwa razy zastanawiali\u015bmy si\u0119 nad emigracj\u0105 do Izraela. Pierwszy raz w pi\u0119\u0107dziesi\u0105tym sz\u00f3stym roku, wtedy by\u0142am w Izraelu, c\u00f3rka jeszcze by\u0142a male\u0144ka. Ju\u017c wtedy by\u0142a taka fala i zacz\u0119\u0142o si\u0119 o tym m\u00f3wi\u0107. Wtedy te\u017c wyje\u017cd\u017cali wszyscy znajomi i by\u0142am tam rozejrze\u0107 si\u0119. I zasadniczo, gdybym si\u0119 by\u0142a wtedy zdecydowa\u0142a, to mia\u0142am jeszcze tam krewnych, kt\u00f3rzy by mi pomogli, ale m\u00f3j m\u0105\u017c \u017cadnych krewnych nie mia\u0142 i tu mia\u0142 prac\u0119. By\u0142 na swoim i nie chcia\u0142 jecha\u0107, zaczyna\u0107 wszystko od nowa, \u017ceby by\u0107 od kogo\u015b uzale\u017cnionym. A w sze\u015b\u0107dziesi\u0105tym \u00f3smym, gdy drugi raz brali\u015bmy to pod uwag\u0119 jako ostateczno\u015b\u0107, to c\u00f3rka nie chcia\u0142a o tym s\u0142ysze\u0107.<\/p>\n<p>Stan wojenny strasznie prze\u017cywa\u0142am. Dlatego, \u017ce po prostu ju\u017c by\u0142o tyle nadziei i otwarto\u015bci, \u017ce jak nagle p\u00f3\u017aniej wszystko si\u0119 cofn\u0119\u0142o, to mi si\u0119 wydawa\u0142o, \u017ce to jest co\u015b, co si\u0119 ju\u017c nie da odrobi\u0107, co ju\u017c nie wr\u00f3ci. Pami\u0119tam, tak si\u0119 rozczarowa\u0142am do \u201ePolityki\u201d [tygodnik spo\u0142eczno-polityczny], bo my\u015bmy czytali wcze\u015bniej \u201ePolityk\u0119\u201d. I potem przez jaki\u015b czas ona w og\u00f3le nie wychodzi\u0142a, a potem by\u0142a jaka\u015b czystka i kilku autor\u00f3w, kt\u00f3rych ch\u0119tnie czyta\u0142am, znikn\u0119\u0142o wtedy z \u201ePolityki\u201d. I wtedy sobie uprzytomni\u0142am dopiero, co to znaczy, taka czystka. A pami\u0119tam, \u017ce to w\u0142a\u015bnie \u201ePolityka\u201d mnie ratowa\u0142a w tym czasie, kiedy by\u0142y te najwi\u0119ksze nagonki, dlatego, \u017ce ona by\u0142a w miar\u0119 zno\u015bna. A teraz, po zmianie ustroju jako\u015b si\u0119 \u017cyje, gdybym by\u0142a m\u0142odsza, to bym powiedzia\u0142a, \u017ce lepiej. Gdybym odm\u0142odnia\u0142a, a nie starza\u0142a si\u0119. I wydaje mi si\u0119, \u017ce sporo ludzi z tych, kt\u00f3rzy narzekaj\u0105 i m\u00f3wi\u0105, \u017ce teraz jest gorzej, to dlatego, \u017ce po prostu \u017ce si\u0119 zestarzeli. <\/p>\n<p>Dzi\u015b \u017cyj\u0119 z dnia na dzie\u0144, i coraz mniej wychodzimy z m\u0119\u017cem z domu. Utrzymujemy kontakt z c\u00f3rk\u0105 i wnukami w USA, oraz z niekt\u00f3rymi przyjaci\u00f3\u0142mi z m\u0142odo\u015bci, jak na przyk\u0142ad z t\u0105 kole\u017cank\u0105, Polk\u0105 \u2013 Gabriel\u0105, kt\u00f3ra mieszka teraz w Zakopanem i dzwoni czasami. Na jej cze\u015b\u0107 moja wnuczka ma na drugie imi\u0119 te\u017c Gabriela. Kilka lat temu moj\u0105 histori\u0105 z czas\u00f3w holokaustu interesowa\u0142o si\u0119 wydawnictwo zwi\u0105zane z by\u0142ym obozem w Bergen-Belsen, nawet przeprowadzono ze mn\u0105 wywiad. Ale teraz pierwszy raz mog\u0142am opowiedzie\u0107 ca\u0142\u0105 histori\u0119 \u017cycia, z czego bardzo si\u0119 ciesz\u0119. <\/p>\n<p>Glossy:<\/p>\n<p>[1] &#8211; Anti-Semitism in Poland in the 1930s: From 1935-39 the activities of Polish anti-Semitic propaganda intensified. The Sejm introduced barriers to ritual slaughter, restrictions of Jews\u2019 access to education and certain professions. Nationalistic factions postulated the removal of Jews from political, social and cultural life, and agitated for economic boycotts to persuade all the country\u2019s Jews to emigrate. Nationalist activists took up posts outside Jewish shops and stalls, attempting to prevent Poles from patronizing them. Such campaigns were often combined with damage and looting of shops and beatings, sometimes with fatal consequences. From June 1935 until 1937 there were over a dozen pogroms, the most publicized of which was the pogrom in Przytyk in 1936. The Catholic Church also contributed to the rise of anti-Semitism. <\/p>\n<p>[2] \u2013 Beit Jaakow (hebr. dom Jakuba, jid. Bajs Jakow) \u2013 organizacja szkolna zajmuj\u0105ca si\u0119 religijnym wykszta\u0142ceniem \u017cydowskich dziewcz\u0105t. Pierwsza szko\u0142a tego typu zosta\u0142a za\u0142o\u017cona w 1917 w Krakowie przez Sar\u0119 Szenirer. Idea tworzenia \u017ce\u0144skich szk\u00f3\u0142 religijnych zyska\u0142a poparcie dzia\u0142aczy ortodoksyjnej partii Agudas Isroel; zacz\u0119to rozbudowywa\u0107 sie\u0107 szk\u00f3\u0142. W latach 30-tych na terenie Polski dzia\u0142a\u0142o ponad 110 plac\u00f3wek BJ z prawie 31 tys. uczennic. W Krakowie od 1927 roku istnia\u0142o seminarium dla nauczycielek, a w Warszawie od 1935 gimnazjum handlowe. Organizacja wydawa\u0142a te\u017c w\u0142asne czasopismo \u201eBajs Jakow\u201d. Program szk\u00f3\u0142 Beit Jaakow obejmowa\u0142 nauk\u0119 podstaw j\u0119zyka hebrajskiego, og\u00f3lne wiadomo\u015bci o Pi\u0119cioksi\u0119gu, nauk\u0119 psalm\u00f3w i modlitw przeznaczonych dla kobiet, wyk\u0142ady o liturgii, \u015bwi\u0119tach, zasadach etyki \u017cydowskiej. Z czasem do niekt\u00f3rych szk\u00f3\u0142 wprowadzono przedmioty \u015bwieckie (j\u0119zyk polski, literatur\u0119 i histori\u0119 Polski, geografi\u0119), dzi\u0119ki czemu zyska\u0142y status szk\u00f3\u0142 publicznych <\/p>\n<p>[3] \u2013 Tarnow Ghetto: The population of Tarnow was 52,000 in 1939, out of which 48 percent were Jews. In March 1941 they were forced to move into a designated area, which was turned into a ghetto in February 1942. Later Jews were also brought in from the surrounding towns and villages, as well as from the Czech lands and Germany; altogether some 40,000 people were deported there. From the summer of 1942 until September 1943 there were continuous deportations to the death camp in Belzec. In September 1943 the ghetto was liquidated; 2,000 people were sent to the camp in Plaszow, and 8,000 to Auschwitz. A few hundred workers employed in the town managed to survive there until 1944.<\/p>\n<p>[4] &#8211; Wyp\u0119dzenie polskich \u017byd\u00f3w z Niemiec : From October 1938 until the spring of 1939 there was a camp in Zbaszyn for Polish Jews resettled from the Third Reich. The German government, anticipating the act passed by the Polish Sejm (Parliament) depriving people who had been out of the country for more than 5 years of their citizenship, deported over 20,000 Polish Jews, some 6,000 of whom were sent to Zbaszyn. As the Polish border police did not want to let them into Poland, these people were trapped in the strip of no-man\u2019s land, without shelter, water or food. After a few days they were resettled to a temporary camp on the Polish side, where they spent several months. Jewish communities in Poland organized aid for the victims; families took in relatives, and Joint also provided assistance.<\/p>\n<p>[5] &#8211; Anschluss: The annexation of Austria to Germany. The 1919 peace treaty of St. Germain prohibited the Anschluss, to prevent a resurgence of a strong Germany. On 12th March 1938 Hitler occupied Austria, and, to popular approval, annexed it as the province of Ostmark. In April 1945 Austria regained independence legalizing it with the Austrian State Treaty in 1955.<\/p>\n<p>[6] \u2013 Plac\u00f3wka \u2013 miejsce pracy \u017byd\u00f3w zatrudnionych poza terenem getta. Robotnicy \u017cydowscy pracowali np. na kolei, w prywatnych firmach niemieckich, w urz\u0119dach i przedsi\u0119biorstwach SS, policji i Wehrmachtu, a tak\u017ce w administracji miejskiej. Robotnicy \u017cydowscy mieszkali w getcie i codziennie wychodzili na kilka \u2013 kilkana\u015bcie godzin do pracy poza gettem. Za prac\u0119 dostawali skromny posi\u0142ek, a czasem niewielkie sumy pieni\u0119\u017cne. Plac\u00f3wki istnia\u0142y zasadniczo od pocz\u0105tku okupacji, ich liczby wzros\u0142a wiosn\u0105 1942 roku. W okresie akcji likwidacyjnych w gettach zatrudnienie na plac\u00f3wce cz\u0119sto chroni\u0142o, przynajmniej przez jaki\u015b czas, przed wyw\u00f3zk\u0105 do obozu zag\u0142ady.   <\/p>\n<p>[7] &#8211; Belzec: Village in Lublin region of Poland (Tomaszow district). In 1940 the Germans created a forced labor camp there for 2,500 Jews and Roma. In November 1941 it was transformed into an extermination camp (SS Sonderkommando Belzec or Dienststelle Belzec der Waffen SS) under the \u2018Reinhard-Aktion\u2019, in which the Germans murdered around 600,000 people (chiefly in gas chambers), including approximately 550,000 Polish Jews (approx. 300,000 from the province of Galicia) and Jews from the USSR, Austria, Belgium, Czechoslovakia, Denmark, Holland, Germany, Norway and Hungary; many Poles from surrounding towns and villages and from Lwow also died here, mostly for helping Jews. In November 1942 the Nazis began liquidating the camp. In the spring of 1943 the camp was demolished and the corpses of the gassed victims exhumed from their mass graves and burned. The last 600 Jews employed in this work were then sent to the Sobibor camp, where they died in the gas chambers.<\/p>\n<p>[8] &#8211; Plaszow Camp: Located near Cracow, it was originally a forced labor camp and subsequently became a concentration camp. The construction of the camp began in summer 1940. In 1941 the camp was extended and the first Jews were deported there. The site chosen comprised two Jewish cemeteries. There were about 2,000 prisoners there before the liquidation of the Podgorze (Cracow) ghetto on 13th and 14th March 1943 and the transportation of the remaining Jews to Plaszow camp. Afterwards, the camp population rose to 8,000. By the second half of 1943 its population had risen to 12,000, and by May-June 1944 the number of permanent prisoners had increased to 24,000 (with an unknown number of temporary prisoners), including 6,000-8,000 Jews from Hungary. Until the middle of 1943 all the prisoners in the Plaszow forced labor camp were Jews. In July 1943, a separate section was fenced off for Polish prisoners who were sent to the camp for breaking the laws of the German occupational government. The conditions of life in the camp were made unbearable by the SS commander Amon Goeth, who became the commandant of Plaszow in February 1943. He held the position until September 1944 when he was arrested by the SS for stealing from the camp warehouses. As the Russian forces advanced further and further westward, the Germans began the systematic evacuation of the slave labor camps in their path. From the camp in Plaszow, many hundreds were sent to Auschwitz, others westward to Mauthausen and Flossenburg. On 18th January 1945 the camp was evacuated in the form of death marches, during which thousands of prisoners died from starvation or disease, or were shot if they were too weak to walk. The last prisoners were transferred to Germany on 16th January 1945. More than 150,000 civilians were held prisoner in Plaszow.<\/p>\n<p>[9] &#8211; Stutthof (Pol. Sztutowo): German concentration camp 36 km east of Gdansk. The Germans also created a series of satellite camps in the vicinity: Stolp, Heiligenbeil, Gerdauen, Jesau, Schippenbeil, Seerappen, Praust, Burggraben, Thorn and Elbing. The Stutthof camp operated from 2nd September 1939 until 9th May 1945. The first group of prisoners (several hundred people) were Jews from Gdansk. Until 1943 small groups of Jews from Warsaw, Bialystok and other places were sent there. In early 1944 some 20,000 Auschwitz survivors were relocated to Stutthof. In spring 1944 the camp was extended significantly and was made into a death camp; subsequent transports comprised groups of Jews from Latvia, Lithuania, Hungary and Lodz in Poland. Towards the end of 1944 around 12,000 prisoners were taken from Stutthof to camps in Germany \u2013 Dachau, Buchenwald, Neuengamme and Flossenburg. In January 1945 the evacuation of Stutthof and its satellite camps began. In that period some 29,000 prisoners passed through the camp (including 26,000 women), 26,000 of whom died during the evacuation. Of the 52,000 or so people who were taken to Stutthof and its satellites, around 3,000 survived. <\/p>\n<p>[10] \u2013 Bergen-Belsen<\/p>\n<p>[11] \u2013 Kielce Pogrom: On 4th July 1946 the alleged kidnapping of a Polish boy led to a pogrom in which 42 people were killed and over 40 wounded. The pogrom also prompted other anti-Jewish incidents in Kielce region. These events caused mass emigrations of Jews to Israel and other countries. <\/p>\n<p>[12] &#8211; TSKZ (Social and Cultural Society of Polish Jews): founded in 1950 when the Central Committee of Polish Jews merged with the Jewish Society of Culture. From 1950-1991 it was the sole body representing Jews in Poland. Its statutory aim was to develop, preserve and propagate Jewish culture. During the socialist period this aim was subordinated to communist ideology. Post-1989 most young activists gravitated towards other Jewish organizations. However, the SCSPJ continues to organize a range of cultural events and has its own magazine, The Jewish Word. However, it is primarily an organization of older people, who have been involved with it for years.<\/p>\n<p>[13] \u2013 Ester Rachel Kaminska Public Jewish Theater: created in 1950 through the merging of the Jewish Theater from Lodz and the Lower Silesian Jewish Theater from Wroclaw. The seat of the management of the theater was first located in Wroclaw and then moved to Lodz. Ida Kaminska, Ester Rachel Kaminska\u2019s daughter, exceptional actress and the only female director in Jewish interwar theater, was the artistic director from 1955. The literary director of the theater was Dawid Sfard. In 1955 the seat of the theater was moved to Warsaw. Ida Kaminska was the director of the theater until 1968 when, due to increasing anti-semitic policies of the government, she left for Vienna (from Vienna she went to Tel Aviv and later to New York). Most of the best actors left with her. After Kaminska\u2019s departure, the theater was directed by Juliusz Berger and, since 1969, by Szymon Szurmiej. The theater performed its plays all over the country and, since 1956, also abroad. The theater still stages plays by Jewish writers (for example Sz. Alejchem, An-ski). It is the only public theater, which puts on performances in Yiddish.  <\/p>\n<p>[14] &#8211; Kaminska, Ida (1899\u20131980): Jewish actress and theater director. She made her debut in 1916 on the stage of the Warsaw theater founded by her parents. In 1921-28 she and her husband, Martin Sigmund Turkow, were the directors of the Varshaver Yidisher Kunsteater. From 1933 to 1939 she ran her own theater group in Warsaw. During World War II she was in Lvov, and was evacuated to Kyrgizia (Frunze). On her return to Poland in 1947 she became director of the Jewish theaters in Lodz, Wroclaw and Warsaw (1955-68 the E.R. Kaminska Theater). In 1967 she traveled to the US with her theater and was very successful there. Following the events of March 1968 she resigned from her post as theater director and emigrated to the US, where she lived until her death. Her best known roles include the leading roles in Mirele Efros (Gordin), Hedda Gabler (Ibsen) and Mother Courage and Her Children (Brecht), and her role in the film The Shop on Main Street (Kad\u00e1r and Klos, 1965). Ida Kaminska also wrote her memoirs, entitled My Life, My Theatre (1973).<\/p>\n<p>[15] \u2013 Warsaw Ghetto Uprising (or April Uprising): On 19th April 1943 the Germans undertook their third deportation campaign to transport the last inhabitants of the ghetto, approximately 60,000 people, to labor camps. An armed resistance broke out in the ghetto, led by the Jewish Fighting Organization (ZOB) and the Jewish Military Union (ZZW) \u2013 all in all several hundred armed fighters. The Germans attacked with 2,000 men, tanks and artillery. The insurrectionists were on the attack for the first few days, and subsequently carried out their defense from bunkers and ruins, supported by the civilian population of the ghetto, who contributed with passive resistance. The Germans razed the Warsaw ghetto to the ground on 15th May 1943. Around 13,000 Jews perished in the Uprising, and around 50,000 were deported to Treblinka extermination camp. About 100 of the resistance fighters managed to escape from the ghetto via the sewers. <\/p>\n<p>[16] \u2013 Polish October 1956: the culmination of the political, social and economic transformations that brought about the collapse of the dictatorial regime after the death of Stalin (1953). From 1954 the political system in Poland gradually thawed (censorship was scaled down, for instance, and political prisoners were slowly released \u2013 in April and May 1956 some 35,000 people were let out of prison). But the economic situation was deteriorating and the social and political crisis mounting. On 28th June a strike and demonstration on the streets of Poznan escalated into an armed revolt, which was suppressed by police and army units. From 19th-21st October 1956 a political breakthrough occurred, the 8th Plenum of the PZPR Central Committee met under social pressure (rallies in factories and universities), and there was the threat of intervention by Soviet troops. Gomulka was appointed First Secretary of the PZPR Central Committee, and won the support of many groups, including a rally numbering hundreds of thousands of people in Warsaw on 24th October. From 15th-18th November the terms on which Soviet troops were stationed in Poland were agreed, a proportion of Poland\u2019s debt was annulled, the resettlement of Poles back from the USSR was resumed, and by the end of 1956 a large number of people found guilt in political trials were rehabilitated. There were changes at the top in the Polish Army: Marshal Rokossowski and the Soviet generals went back to the USSR, and changes also to the civilian authorities and the programs of political factions. In November 1956 permission was granted for the creation of workers\u2019 councils in state enterprises, and the management of the economy was improved somewhat. In subsequent months, however, the process of partial democratization was halted, and supporters of continuing change (\u2018revisionists\u2019) were censured. <\/p>\n<p>[17] &#8211; Gomulka Campaign: a campaign to sack Jews employed in the Ministry of Internal Affairs, the army and the central administration. The trigger of this anti-Semitic campaign was the involvement of the Socialist Bloc countries on the Arab side in the Middle East conflict, in connection with which Moscow ordered purges in state institutions. On 19th June 1967, at a trade union congress, the then First Secretary of the Polish United Workers\u2019 Party [PZPR], Wladyslaw Gomulka, accused the Jews of lack of loyalty to the state and of publicly demonstrating their enthusiasm for Israel\u2019s victory in the Six-Day-War. This marked the start of purges among journalists and people of other creative professions. Poland also severed diplomatic relations with Israel. On 8th March 1968 there was a protest at Warsaw University. The Ministry of Internal Affairs responded by launching a press campaign and organizing mass demonstrations in factories and workplaces during which \u2018Zionists\u2019 and \u2018trouble-makers\u2019 were indicted and anti-Semitic and anti-intelligentsia slogans shouted. Following the events of March purges were also staged in all state institutions, from factories to universities, on criteria of nationality and race. \u2018Family liability\u2019 was also introduced (e.g. with respect to people whose spouses were Jewish). Jews were forced to emigrate. From 1968-1971 15,000-30,000 people left Poland. They were stripped of their citizenship and right of return.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pani Gizela Fudem, to kobieta obdarzona niezwyk\u0142\u0105 pami\u0119ci\u0105. W czasie naszych trzech spotka\u0144 w jej domu we Wroc\u0142awiu nie tylko opisa\u0142a szczeg\u00f3\u0142owo swoj\u0105 bli\u017csz\u0105 i dalsz\u0105 rodzin\u0119, ale potrafi\u0142a tak\u017ce odda\u0107 klimat przedwojennego \u017cydowskiego Tarnowa wraz z jego barwno\u015bci\u0105 i r\u00f3\u017cnorodno\u015bci\u0105. Pani Gizela pami\u0119ta w szczeg\u00f3\u0142ach zwyczaje \u015bwi\u0105teczne swojego domu rodzinnego. Od 1947 roku jest &#8230; <a title=\"Gizela Fudem\" class=\"read-more\" href=\"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wywiady\/gizela-fudem\/\" aria-label=\"Dowiedz si\u0119 wi\u0119cej o Gizela Fudem\">Read more<\/a><\/p>\n","protected":false},"author":10,"featured_media":19561,"menu_order":0,"template":"","format":"standard","meta":{"_coblocks_attr":"","_coblocks_dimensions":"","_coblocks_responsive_height":"","_coblocks_accordion_ie_support":"","_uag_custom_page_level_css":"","generate_page_header":"","footnotes":""},"categories":[160],"tags":[],"class_list":["post-19567","interviews","type-interviews","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-polska","infinite-scroll-item"],"acf":[],"uagb_featured_image_src":{"full":["https:\/\/trans-history.centropa.org\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/PLGFU006.jpg",220,163,false],"thumbnail":["https:\/\/trans-history.centropa.org\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/PLGFU006-150x150.jpg",150,150,true],"medium":["https:\/\/trans-history.centropa.org\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/PLGFU006.jpg",220,163,false],"medium_large":["https:\/\/trans-history.centropa.org\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/PLGFU006.jpg",220,163,false],"large":["https:\/\/trans-history.centropa.org\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/PLGFU006.jpg",220,163,false],"1536x1536":["https:\/\/trans-history.centropa.org\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/PLGFU006.jpg",220,163,false],"2048x2048":["https:\/\/trans-history.centropa.org\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/PLGFU006.jpg",220,163,false]},"uagb_author_info":{"display_name":"Ninja Stehr","author_link":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/author\/ninja-stehr\/"},"uagb_comment_info":0,"uagb_excerpt":"Pani Gizela Fudem, to kobieta obdarzona niezwyk\u0142\u0105 pami\u0119ci\u0105. W czasie naszych trzech spotka\u0144 w jej domu we Wroc\u0142awiu nie tylko opisa\u0142a szczeg\u00f3\u0142owo swoj\u0105 bli\u017csz\u0105 i dalsz\u0105 rodzin\u0119, ale potrafi\u0142a tak\u017ce odda\u0107 klimat przedwojennego \u017cydowskiego Tarnowa wraz z jego barwno\u015bci\u0105 i r\u00f3\u017cnorodno\u015bci\u0105. Pani Gizela pami\u0119ta w szczeg\u00f3\u0142ach zwyczaje \u015bwi\u0105teczne swojego domu rodzinnego. Od 1947 roku jest&hellip;","_links":{"self":[{"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/interviews\/19567","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/interviews"}],"about":[{"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/types\/interviews"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/users\/10"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/interviews\/19567\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":19568,"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/interviews\/19567\/revisions\/19568"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/media\/19561"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=19567"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=19567"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/trans-history.centropa.org\/pl\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=19567"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}